Czytasz posty znalezione dla frazy: Rak niedrobnokomórkowy





Temat: jaki to nowotwór ????
On 15 Gru, 12:59, artur <arti@poczta.onet.plwrote:


Mam pytanie - rozpoznanie to Ca nonmicrocell

jaki to typ raka i jakie są rokowania, jest wielkości 4 cm i jest w
lewym płucu.


Rak niedrobnokomórkowy, to jest  taki nowotwor pluc, gdzie operacja
szybka daje duze szanse.
pa st.

Przeglądaj więcej postów





Temat: carcinoma non microcellulare metastaticum
Dnia Tue, 08 Feb 2005 15:23:04 +0100, Pawel napisał(a):


carcinoma non microcellulare metastaticum
(...)
Co to oznacza?


oznacza rozpoznanie przerzutu raka niedrobnokomórkowego do miejsca, z
którego pobrano materiał do badania. (płuco?)
zazwyczaj jest tak, że rak niedrobnokomórkowy ma mniej zjadliwą
naturę, od raka drobnokomórkowego.
jeśli potrzebujesz więcej informacji - czekam.
pozdrawiam,

piotr

Przeglądaj więcej postów





Temat: RAK
RAK
Tata.....63 lata....rak niedrobnokomórkowy.
Dziś umiera, jak pomóc, nie mogę, jestem bezsilna. Początkiem sierpnia 2008 r
wykryto raka na lewym płucu, po VI cyklach chemioterapi znaczna
poprawa....oczywiście do czasu. Rak zaatakował węzły chłonne. Tato przestał
mówić, chodzić.Dziś wiem , że to już tylko kwestia czasu....nie je,
schudł.....Nie mogę sobie poradzić. Przeglądaj więcej postów



Temat: podwójny nowotwór
podwójny nowotwór
Trzy miesięce temu u mojego taty rozpoznano nieoperacyjny nowotwór prostaty z
przerzutami do kości.

Przed tygodnieniem bronchoskopia potwierdziła istnienie nowotworu złośliwego
płuca. Okazało się, ze jest to guz pierwotny a nie przerzutowy, również
nieoperacyjny(rak niedrobnokomórkowy prawdopodobnie płaskonabłonkowy).

Ta pierwsza diagnoza mnie przeraziła. Teraz nawet nie mam siły się bać.

Czy sytauacja, w której w organiźmie wpółistnieją dwa niezależne od siebie
nowotwory często się zdarza? Czy spotkaliście się z czymś takim? Przeglądaj więcej postów



Temat: Pocieszcie mnie proszę ....
Mam nadzieję, że kaszel Twojej mamy jest tylko alergiczny - ale wiem z własnego
doświadczenia ze rtg nie jest miarodajnym badaniem w kierunku nowotworu, moja
mama w pażdzierniku 2003 miał robione rtg (kilka razy w ciagu półroku przed
diagnozą) i lekarz na nim się nie doopatrzył zmian nowotworowych a w
listopadzie 2003 - diagnoza rak niedrobnokomórkowy płuc stan III b. Lepiej na
100 % wykluczyć u kilku lekarzy nowotwór niż zaufać jednemu a poźniej za to
przepłacaja nasi najbliżsi swoim zyciem. Przeglądaj więcej postów



Temat: chemioterapia a gorączka
jeśli to rak niedrobnokomórkowy płuca, to chemia jest oparta prawdopodobnie na
cisplatynie z etopozydem.
Gorączka może pojawić z kilku przyczyn: w niedopowietrzonym płucu jest ciepło,
wilgotno, ciemno - idealne miejsce do rozwoju bakterii; sama chemia może
powodwać gorączkę tzw. neutropeniczną, związaną z uszkodzeniem szpiku - ale to
kwestia kilku-kilkunastu dni po podaniu, więc chyba nie o to chodzi; no i
wreszcie sam nowotwór może wydzielac cytokiny, które działają na ośrodek
termoregulacji. A jeszcze wszystko to może się na siebie nakładać.
Jeśli lekarz w rejonie włączył antybiotyk, to znaczy, że coś w płucach wysłuchał. Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy
Czesc Wam. Moj tatus przebywal w szpitalu chorob pluc na plockiej z
rozpoznaniem rak niedrobnokomorkowy pluc z przezutami na kregoslup i
koscistadium IV. Wypisano go po diagnostyce ,nie bylo zadnego leczenia.
Dostalismy skierowanie do Kliniki leczenia bolu zeby ustalic leki
przeciwbolowe. Zainteresownie chorym bylo prawie zadne .Tatus ma apetyt , je
ladnie ,wazy 72 kg. Jakie sa szanse znalezienie sie na Reantgena w klinice?
nikt nie dal nam skierowania.
Jutro (wtorek) 08/08/06 tatus ma jednorazowe nastwetlanie promieniami na
Wawelskiej. Prosze pomozcie co mozemy jeszcze zrobic? czy nowotworow
niedrobnokomorkowych sie nie lezcy? kondycja ogolna tatusia jest dobra. Sam sie
porusza.
Dziekuje Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy
Współczuję tobie z powodu mamay.Napisz mi czy twoja mama miała operację, bo
wiem że rak niedrobnokomórkowy jest w zasadzie operowany.
Obecnie bierze chemię a po chemii mamy nadzieje że zaproponują operację.
Boże!!! aż mi się nie chce wierzyć że to nas dotknęło.Tak bardzo się martwię o
mamę nie śpię po nocach.Dowiedzieliśmy się o tym pod koniec maja- szok Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy
do pdragun:
Moja mama ma IV stopień rak niedrobnokomórkowy płaskonabłonkowy ale coś mi tu
nie pasuje....(moim zdaniem przerzut uznali -guzek na nadnerczu.
Dla mnie to on nic nie ma wspólnego z płucem gdyż ten guzek jest to w formie
jakiejś łezki nie przylegający do żadnego narządu i jest zabarwiony co lekarz
stwierdził że bardzo dobrze.
Mama miała robioną tomografię płuc i są efekty guz się zmniejszył czyli ten rak
nie jest oporny na chemię ,jeszcze trzy sesje chemii ma przed sobą.Zmartwiona
jestem tym co przeczytałam w twoim poście.
Dlaczego sądzisz że trzeba zrobić tomografię głowy i brzucha?
Przecież ją nic nie boli- wogule ją nic nie boli i nie ma żadnych objawów.
Nestety nie wiem jaki zestaw chemi bierze, wiem że jakaś w sreberku (owinieęta
przed światłem)
Przykro mi spowodu twojej mamy.
Napisz mi czy to dawno było? bo moja mama dowiedziała się pod koniec maja 2006r

Przeglądaj więcej postów



Temat: Badania
Pewnie to radzaj raka niedrobnokomórkowego bo taki tylko się nadaje do operaccji
Gdyby był to rak drobnokomórkowy to tylko chemia.
Jednak przy raku niedrobnokomórkowym też stosuje się chemię.
A jaki stopień zaawansowania?Moja mama ma IV stopień rak niedrobnokomórkowy i
ma chemię. Przeglądaj więcej postów



Temat: pytanie o chemię
Niestety jest tak jak piszesz, ja ponad rok temu byłam na konsultacji z moją
mamą (rak niedrobnokomórkowy płuc) u znanego krakowskiego profesora, tak jak on
potraktował moją mamę to był koszmar (do tej pory mam do niego zal) byłam razem
w gabinecie więc cała rozmowę słyszałam i widziałam: chemia moze tu pomóc a nie
musi, stan jest ciężki (i najlepiej gdyby pani sie połozyła i umarła - można to
było odebrać)a mógł powiedzieć ma pani jedno płuco czyste bez zmian, ma Pani
bardzo dobre wyniki krwi, jest pani młoda należy walczyć. Niby to samo (jedo
płuco całe zajęte - czyli szklanka do połowy pełna lub pusta)Mama po tej
wizycie zyła jeszcze rok (całkiem normalnie) tylko by była mocniejsza
psychicznie. Aha jeszcze inna lekarka mamie opowiedziała dokładnie w jaki
sposób mama moze umrzeć albo dostanie krotok, albo się udusi, albo po prostu
sie nie obudzi. Ta wiedza w ogóle nie była potrzebna, bo kazdy wie jaka jest to
choroba i jaki moze być jej finał. Zdajemy sobie sami sprawę jak równiez nasi
najbliżsi, którzy są chorzy. Przeglądaj więcej postów



Temat: rak drobnokomórkowy - chemia
Witaj! Moja mama także jest chora na raka ale jest to rak niedrobnokomórkowy.
Dostaje chemię,teraz będzie miała czwartą sesję chemii.
Po chemi tak jak ty opisujesz też się źle czuła miała wymioty,drgawki miała
tylko raz ale tylko dlatego że za szybko została wpuszczona chemia do krwobiegu
( rozkręciła sobie pokrętło tam gdzie kaoią kropelki)Niezłego strachu nam
narobiła .całymi dniami leżała na nic nie miała siły.Z dnia na dzień czuła się
gorzej ale tak podobno powinno być.Przechodziła już zgagę, krwawienie z nosa.
Na każdą tą dolegliwość dostawała lek od lekarza prowadzącego-i przechodziło.
Teraz w środę idzie do szpitala na kolejną chemię.A co mówią lekarze? Przeglądaj więcej postów



Temat: Czy ktoś stosuje leki z grupy bifosfonianów?
Czesc Moj tatus stosuje od 2 miesiecy. Pisze tu na Forum w poscie Rak
niedrobnokomorkowy. Lek nazywa sie syndronat(czy sindronat) . Moja siostra jest
z tatusiem i to Ona kupuje lekarstwa . Lekarze ze szpitala w ktorym przebywal
tatus przez 2 tyg.na disgnostyce nic nie wypisali na przezyty i w dniu wypisu
ze szpitala zabralismy tausia do prywatnej przychodni i tam od razy wypisano
(leki sa refundowane przez NFZ (nie to sie refundowane nie nazywa , po prostu
od razu zamiast np.300 zl.placisz 25 .) Tatus ma rozlegle przezyty do
kregoslupa i zeber i watroby, lekarze w szpitalu powiedzieli do mni e,ze
tatus umiera. Chwala Bogu ,ze lekarz w prywatnej przychodni zauwazyl tam
podwyzszone didomery ,ze napewno by tatus mial zator z takim zageszczeniem krwi
(na ktore nikt nie zwrocil uwagi), no bo po co jak pacjent i tak umiera?
minelo 2 miesiace od diagnozy , dalszych przezutow nie ma , juz 3 razy po
wyjsciu ze szpitala tatus mial badania krwi(wapn , i bialko dobre, krew na
krzepliwosc sie wyrownala (nie jest idealnie ale niezle),po 120 zastrzykach
wokol pepka.Watroba funkcjonuje. Mysle ,ze to dzialanie sindronatu jest
skuteczne. Sa napewno inne jeszcze lekarstwa z grupy bifisfanianow ,ale ja zanm
tylko to.
Pozdrawiam.
Malgorzata Przeglądaj więcej postów



Temat: Dwa nowotwory- czy ktoś kiedyś wygrał
Moja mama ma nowotwór w płucu rak niedrobnokomórkowy z przerzutem do
nadnercza prawego.
W marcu tego roku miała operacji tego nadnercza -wycięto cały guz
nadnercza.Przed operacją brała 6 sesji chemii.Po operacji 2 tyg.
naświetlania ale tylko na płuca.Po zrobieniu tomografi guz się
zasuszył i sporo zmniejszył.Teraz pod koniec listopada miała też
tomografie i prześwietlenie płuc.Mama była w strachu!Lekarz
prowadzący powiedział że jak wyniki się pogorszą będzie znowu chemia.
Okazało się że wszystko stoi w miejscu!jest zasuszone nie powiększa
się!uf!uf! Narazie obeszło się bez chemii!Na następne badania ma
przyjść gdzieś za dwa miesiące.
Z rakiem można w pewnym sensie wygrac i najważniejsze nie poddawać
się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdreawiam Przeglądaj więcej postów



Temat: rak płuc - pomóżcie mi to zrozumieć
Rak płuc ma w ogóle złe rokowania. Nieoperacyjny rak niedrobnokomórkowy cechuje
się 5-letnim przeżyciem (w onkologii operuje się raczej tym terminem) ok. 3%
przypadków. Nie oznacza to, że nie ma szans - nikt nie może wykluczyć, że nie
będzie się akurat jedną z tych 3 osób na 100, które będą żyły dłużej, zwłaszcza,
jeżeli skutkuje stosowane leczenie. Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.
Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.
Witam Wszystkich.

U mojej mamy zdiagnozowano raka, są już przerzuty do innych narządów. Od dwóch
dni dostaje chemie jedynie po to by by osuszyć naciek który nacieka na lewe
płuco i opłucną powodując duży ból w lewej stronie ciała. Rokowanie wiadome.
Przygotowałem się już na to, co się stanie, ale nie mogę sie pogodzić z formą jaką
ten rak ją zabierze. Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałem nic na temat raka,
dziś ta wiedza poraża. Nie powiedzieliśmy jej, jakie są rokowania, utrzymujemy
mamę w przeświadczeniu, że wyjdzie z tego. Nie piszę tego by otrzymać
komentarze o słuszności tej decyzji ale o pomoc o wyjaśnienie na co muszę się
jeszcze przygotować ( o ile można sie już do czegokolwiek ..) Nie będę się
rozpisywał o błędach lekarzy, którzy doprowadzili do takiego stanu przez swoje
diagnozy. Jej to już nie uratuje życia. Ja już proszę jedynie o godną i
bezbolesną śmierć. Niedługo przyjdzie dzień w którym "zakończy" się życie a
zacznie umieranie.
Minęły 3 tyg. od kiedy poznałem jaki jest jej stan i jakie rokowania. Z każdym
badaniem i ich wynikiem los zabierał resztki nadziei by ostatecznie
klasyfikacja MNT zabrała wszystko. I przychodzi lęk, strach czy będę miał na
tyle siły by przejść z nią na drugą stronę. O jedno jedynie proszę by nie
musiała cierpieć. I tego tak bardzo się boję. Nie ma dobrego wieku na odejście
ale 60 lat to za szybko. Proszę o radę opinię tych osób, kore były w podobnej sytuacji. Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.
Selol w naszym przypadku dał nam wiele nadziei ,tato juz nie
wstawał . Pojechałam po selol do dr. oczywiście pytajac się i
lekarza prowadzącego i dr. z hospicjum czy może przyjmowac
preparat.Albo nie słyszeli albo mówili ,że w tym przypadku to nawet
rumianek można podawac jako lek. Nie zważajac na lekceważace opinie,
tato przyjmował selol , który jeszcze budził w nim nadzieję ,
cieszył się że może go brac, że przyczyni się w ten sposób też do
badań nad tym preparatem . dodatkowo dr. mówił żeby nacierac nim
miejsca zmienione nowotworowo , czyli przrzuty do kości,są już
potwierdzające wyniki badań o jego skuteczności .I tak też
robiłam.Jednocześnie trwają badania nad selolem w kilku osrodkach na
świecie.
Selol nie można przyjmowac z chemią (gdzie jednym ze składników
jest cispaltyna)Trzeba odczekac pewien czas.
Rak niedrobnokomórkowy z tego co wiem jest mniej inwazyjny i
postępujący niż drobnokomórkowy(u mojego taty),przy tym jeżeli można
go jeszcze usunąc operacyjnie to jeszcze więcej jest szansy na
dłuższe przeżycie.
Pozdrawiam .Asia Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.
Witaj Asiu.

Mama jest dziś po I-szej chemii, wiesz ile bym dał by ten cholerny rak był
operacyjny, a nie czytał "złe wartości spirograficzne oraz zaawansowane zmiany
(przerzuty do płuca prawego) uniemożliwiają podjęcie leczenia operacyjnego".
Naturalnie po tych dwóch chemiach zrobimy ponowne badania, pełna diagnostykę.
Zrozum dla mnie jest to nie pojęte, że tutaj wystarczyło prawidłowo zdiagnozować
zdjecie RTG
(gdzie student medycyny określiłby zmiany) w marcu, prawie cały rok pozwolono na
rozwój raka a dziś była by po operacji. Widzisz rak niedrobnokomórkowy jest
"lepszy" w leczeniu bo operacyjnemu dając większe szanse pod jednym warunkiem
braku przerzutów na inne narządy. Ja miałem nadzieję, że sie najwyżej przerzuci
w obrębie tego samego płuca. Jest inaczej, ale czytając o Waszej walce, wiem, że
walczy sie do końca.

Dziękuję Joanno. Artur
Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.
Rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami.-
Dzisiaj w nocy o 23.30 odeszła moja mama. Odeszła w hospicjum bez bólu i
świadomości, ze odchodzi. Była w nim niecały dzień pod wspaniała opieka ludzi,
którzy przez miesiąc robili wszystko by zwiększyć komfort życia w tej chorobie.
Dziękuję wszystkim wspaniałym osoba na tym forum w imieniu mojej mamy Bożenny bo
te dzięki Wam i waszej wiedzy mogłem sprawić by przeszła przez tego cholernego
raka jak można było najlepiej, by nie umierała a żyła z nim tak jak bez niego.


Artur Przeglądaj więcej postów



Temat: zmiany w oskrzelach i płucach
Trzeba powtórzyć bronchoskopię.
Bezwzględną zasadą jest to, że nie można podjąć toksycznego leczenia
onkologicznego bez postawienia diagnozy.
Do uzyskania diagnozy potrzebny jest zaś wynik badania histopatologicznego
potwierdzający zmiany nowotworowe.
W pierwszym badaniu wspomniano o wycinkach - prawdopodobnie pobrano je z guza, i
nie bez wysiłku - wygląda bowiem na to, że jest to guz obwodowy. Nie napisano
nic o szczoteczkowaniu - przypuszczalnie zostanie ono teraz wykonane.
Obraz TK w zasadzie nie pozostawia niestety złudzeń - zmiany naciekowe bądź
obraz guza mogą towarzyszyć innym chorobom płuc, jednak gdy do tego dochodzi
obraz węzłów chłonnych połączonych w pakiety - należy liczyć się przede
wszystkim z procesem nowotworowym.
O ile wynik jest prawidłowo przepisany i pakiet węzłów znajduje się we wnęce
prawej (a guz w lewej) to mamy do czynienia z procesem nowotworowym, który zajął
już drugą połowę klatki piersiowej.
Ponadto opisane dwa guzki w szczycie płuca lewego mogą być guzkami przerzutowymi.
Stopień zaawansowania choroby to najprawdopodobniej IIIB lub IV (o ile to rak
niedrobnokomórkowy).

Jeśli kolejna bronchoskopia nie da wyniku pozytywnego (czyt. potwierdzającego
proces nowotworowy), trzeba będzie prawdopodobnie wykonać mediastinoskopię (tj.
pobrać śródpiersiowy węzeł chłonny do badania).

Wygląda na to, że jedynym możliwym leczeniem będzie chemioterapia.
Wynik histopatologiczny wskaże na jaką mniej więcej odpowiedź na leczenie będzie
można liczyć i jaki schemat cytostatyków trzeba będzie zastosować.

Przeglądaj więcej postów



Temat: rak płuc co to toG1 PROSZĘ ODPISZCIE!!
No coz moze nie powinnam tu pisać, bo mogę wprowadzić niepokój ale moja siostra
ktora zmarła miesiąc temu miała stwierdzony rak niedrobnokomórkowy lewego
płuca.Wykryty został tez przypadkowo. Zaczęła pokasływać. Operacja rzekomo miała
dać pozytywne efekty. Rak wykryty w porę bez przerzutow. guz niewielki.
Operowana była w szpitalu na Płockiej.Po operacji miała dawkowaną chemię,ktorą
bardzo żle znosiła i nie wzięła jej w całości. Być moze to spowodowało przerzuty
do drugiego płuca. Męczyła sie z tą chorobą 3 lata. Wazne moim zdanie to częsta
kontrola i dobre odzywianie a takze ruch. Te właśnie sprawy zostały przez
moją siostrę zlekcewazone.
Przeglądaj więcej postów



Temat: Cd. rak niedrobnokomórkowy
Cd. rak niedrobnokomórkowy
Witajcie!
Mam cały opis leczenia mojej mamy.
Napisze wam od samego poczatku leczenia w CO w Warszawie.
Prosze o uwazne przeczytanie
Wyniki opisu z dn. 6.07.2006r
-TK klatki piersiowej i jamy brzusznej
W prawym gornym placie sa dwa guzki wielkosci 24X20mm z jamką łączący sie z
wneką płucną i drugi obwodowo wielkosci 8mm.
Węzły chłonne śródpiersiowe niepowiekszone
Lewe płuco wątroba lewe nadnercze prawidłowe.
Guz prawego nadnercza wielkosci 50X36mm
Nerki prawidłowe.
Przestrzen zaotrzewiona bez powiekszonych wezłów chłonnych.

Postosowaniu VI cykli chemii -wyniki są następujące:(
Wyniki opisu z dn 15.02.07
TK klatki i nadbrzusza.
W prawym górnym płacie jest guzek wielkosci 14X12mm po drugim mniejszym jest
obecnie tylko sladowe zageszczenie rysunku płucnego.
Wezły chłonne niepowiekszone
Guz prawego nadnercza wielkosci 47X33mm
Kamica pecherza zólciowego( są guzeczki wielkosci 2-3mm)wątroba bez zmian lewe
nadnercze bez zmian.


Co o tym sadzicie?
Obecnie moja mama bedzie miała operacje na woreczek zółciowy a przy okazji
wytna jej guz na nadnerczu.(Płuco będzie nie ruszane)
Lekarz z CO poinformował ja że narazie nie bedzie miała chemi
tylko naświetlania.
Czy któras z was wie jak wygladaja te naswietlania?
Jakie sa skutki?
czy człowiek tak samo się czuje jak po chemii?
Dziekuje za wszelkie odpowiedzi.

Przeglądaj więcej postów



Temat: Cd. rak niedrobnokomórkowy
Bardzo mi przykro że jest tak źle!
Natomiast nie wiem czy widzicie tytuł "rak niedrobnokomórkowy " w każdym
przypadku jest to złośliwy nowotwór i nie ma szans na wyleczenie go niezależnie
jaki to organizm. Nie ma na to siły.
Wiem że to boli i denerwuje ale niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

Przeglądaj więcej postów



Temat: Cd. rak niedrobnokomórkowy
rak niedrobnokomórkowy - wyleczalny czy nie?
Każdy chory ma dwie możliwości - albo 0% albo 100% szans na wyleczenie. Żadnych
pośrednich. To powinno wiedzieć nawet dziecko.
Statystyki trochę zaciemniają ten obraz, dlatego chorzy, rodziny, pytają nas
ciągle 'ile mam szans?'
Sabina, jeśli straciłaś kogoś z bliskich, nie znaczy wcale, że ktoś inny też
musi to samo przechodzić.
W grupie raków niedrobnokomórkowych płuc są raki płaskonabłonkowe w stopniach
złośliwości od G1 do G3, raki gruczołowe o takich samych możliwych stopniach i
parę innych typów rzadziej występujących. Jak zatem można generalizować?
Druga rzecz - stadium zaawansowania - gorzej rokuje rak rozsiany, zdecydowanie
lepiej guz do zoperowania.
Generalizowanie to najprostsze, ale i najgłupsze, co można zrobić.

Rak płuc jest wyleczalny - leczy sie kiepsko, ale leczy się. Jak w każdym
nowotworze najlepsza jest profilaktyka i unikanie zachowań ryzykownych, ale
jeśli już do nowotworu doszło, to wcześnie wykryty rak daje ogromne szanse na
dobre, zdrowe życie.
Pozdrawiam. Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak pluc - prosba o tlumaczenie
Ca non microcellulare pulmonis dex. (C 34.1). Metastases multiplices ad
lymphonodullorum mediastini et supraclavicularis bilateralis
Rak niedrobnokomórkowy prawego płuca. Przerzuty mnogie do węzłów sródpiersia i
nadobojczykowych obustronnie.
Więcej szczegółów na temat postępowania onkologicznego polecam stronę Polskiej
Unii Onkologii www.puo.pl/pdf/nowotwory_pluc.pdf
pozdrawiam Robert Przeglądaj więcej postów



Temat: rak niedrobnokomórkowy śródpiersia
Nie wiem, jaka jest sytuacja z lekiem, o który pytasz, ale mój tata w podobnie
trudnej sytuacji tj. zaawansowany rak niedrobnokomórkowy płuca
(płaskonabłonkowy) dostał cisplatynę+vepesid i efekty są naprawdę niezłe.
Przytył, nie ma problemów z oddychaniem i ogólnie jest dużo, dużo lepiej. Przeglądaj więcej postów



Temat: markery
Rozeznanie w raku płuc mam tylko ogólnikowe, więc nic konkretnego nie napiszę,
ale wiem, że rak niedrobnokomórkowy lepiej rokuje niż drobnokomórkowy. Ważne
jest to cytat zaczerpnięty z wypowiedzi specjalisty od leczenia raka płuc:
"Tylko odpowiednie zestawienie leczenia operacyjnego (usunięcie części lub
całego płuca) z chemioterapią (podawanie leków niszczących komórki nowotworowe)
oraz radioterapią - zapewnia optymalny efekt leczniczy. Badania wykazują, że
liczba chorych przeżywających 3 i 5 lat w grupie objętej takim leczeniem
skojarzonym może być kilkakrotnie większa w stosunku do grupy leczonych np.
tylko operacyjnie"
pozdrawiam Robert Przeglądaj więcej postów



Temat: brachyterapia?
brachyterapia?
Witam wszystkich!
Mam chora mamę rak niedrobnokomórkowy płuc IIIA. Mama przeszła już chemię ,która miała ją przygotować do operacji niestety istnieje zbyt duże ryzyko i operacji nie będzie . Pocieszam sie tym ,że guz nie urósł.Masa guza 43x32 tylko umiejscowienie nie jest dobre. Obecnie zakończyła cykl radioterapii( 30) i będzie mieć brachyterapię. Wiem na czym ona polega , ale nie wiem czego sie mogę spodziewać jakie objawy i jakie rezultaty daje takie leczenie? Proszę pomóżcie Przeglądaj więcej postów



Temat: Plastry, morfina - pytanie
Witaj
oba wymienione przez Ciebie leki Fentanyl i Durogesic to prawie to samo.
Durogesic zawiera substancję czynną systemu transdermalnego fentanyl. Dawka
25mg jest najmniejsza z dawek, te leki mają to do siebie, że nie zawierają tzw
dawki maksymalnej tzn. po przekroczeniu której lek przestaje spełniać swoją
rolę. Moja mama (rak niedrobnokomorkowy z przerzutami do kości)przyjmuje obecnie
200 mg co 2 dni do tego co 4 godz. Sevredol. Powiedz lek. prowadzącemu, ze ta
dawka jest zbyt słaba. Poczytaj na forum na górze masz górze
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=58087501&a=58138391). Trzymaj
się, wiem, że można sprawić by uniknąć cierpienia. Możesz sie zgłosić do poradni
leczenia bólu.

Artur Przeglądaj więcej postów



Temat: prosze o przetlumaczenie wyniku
Carcinoma non microcellulare partim necroticane. Rak niedrobnokomórkowy
częściowo martwiczy.
carcinoma non microcellulare probabiliter adenogenes. Rak niedrobnokomórkowy
prawdopodobnie gruczołowy
adenocarcinoma G2 NECROTICANS gruczolakorak o średnim stopniu zróżnicowania
komórek nowotworowych (G2)martwiczy Przeglądaj więcej postów



Temat: Bronchoskopia
Moim zdaniem, choc to okrutne powinnas sie nastawic na zla wiesci. Zawsze to
lepiej milo sie rozczarowac. Przygotuj sie, badz silna. Wspieraj mame. U nas po
podejrzeniach internistki (cudowna kobieta) tez mielismy nadzieje. Ale wiesz,
jakos tak w sercu wiedzialam, ze to rak, ze zlosliwy. W miedzyczasie
przekopalam internet by cokolwiek o tym wiedziec i tak w sercu modlilam sie by
byl to rak niedrobnokomorkowy bo jest on mozliwy do wyciecia. Na zewnatrz bylam
bardzo silna, wspieralam mame, udawalam, ze bagatelizuje wrecz sprawe w tym
sensie, ze wytna to i do domu do zycia normalnego wroci. Wierzylam w to! I
spelnilo sie. Wieczorami jak czytalam w internecie wszystko o tym raku,
plakalam, szlochalam, wylam. Inne problemy zmalaly ale jak to bywa lubia parami
lazic. Mialam zly czas w pracy, podejrzenie guza piersi (nic nie mowilam
mamie). Po operacji poszlam do lekarza,ktory ja operowal i zapytalam o szanse.
Powiedzial, ze jak wyniki pooperacyjne potwierdza brak przerzutow to na tym
koniec, zadnych naswietlan i chemii. Tak sie stalo. Dal 70 % szans. To duzo. 5
lat to umowny czas oczekiwania.
Ja mamie malo mowilam zlych rzeczy, nawet o tych 70%, mowilam, ze duze szanse.
Potem po jakims czasie jak juz poszla na kontrole co 3miesieczna to lekarz sam
jej to powiedzial. Przez pierwszy miesiac do operacji brala antydepresanty i
jak teraz mowi pomogly jej stawic czola operacji itd.
Duzo organizowalismy jej czasu, kino, sklepy.
Najwazniejsze to pozytywne myslenie, banal ale prawdziwy. Przeglądaj więcej postów



Temat: rak płuc z przerzutami
Mój mąż ma raka płuc z przerzutami do mózgu. Jest to rak niedrobnokomórkowy.Jaki
typ nowotworu ma twój tata? Naświetlania głowy miał w połowie marca.
naświetlania pomogły do tej pory jest spokój. Głowa już go noie boli.Dostaje też
chemię . Jutro jedzie na 4 cykl. Jeśli chcesz coś wiedzieć więcej, pytaj.
Przeglądaj więcej postów



Temat: z prostaty do płuc?
Witaj In_situ.

Nie wiem czy się nie wakacjujesz ale napiszę parę słów.

Tata jest po bronchoskopii. Dziś dostał pierwszą chemię. Wyniki mamy takie:

1. wyc. z języczka: naciek nowotworowy: rak niedrobnokomórkowy prawdopodobnie
płaskonabłonkowy(oryginał brzmi: infiltratio carcinomatosa: carcinoma non
microcellulare probabiliter planoepitheliale - ale chyba dobrze to sobie
przetłumaczyłam)

Czy to prawda, że niedrobnokomórkowy gorzej poddaje się chemii niż
drobnokomórkowy?

2. wymazy z języczka: te wyniki, choć po polsku, są dla mnie mniej jasne:
nieliczne grupy komórek nabłonka oskrzelowego, rozmazy ubogokomórkowe.
Co to znaczy?

Daj znać jeśli możesz.

Pozdrawiam.

Kasia Przeglądaj więcej postów



Temat: niedrobnokomorkowy nowotwor pluc
witaj!
Moja mama nie miała operacji w płucu.
Miała operacje wyciecia guza na nadnerczu.(operacja była dwa miesiace temu 07')
W ubiegłym roku 06' lekarze powiedzieli że jest to rak niedrobnokomorkowy IV
stopnia z przerzutem do nadnercza.Dawali jej trzy miesiace zycia!!!!!
Jednak szybkiej interwencji no i troche znajomosci ( w dzisiejszych czasach tak
niestety jest)poddana została chemii.Chemia trwała pół roku+jakies zastrzyki
pozaprogramowe.Pochemii guz na płucu sie znacznie zmniejszył jednak na nadnerzu
mało.Nadnercze zostało wyciete wraz z woreczkiem żółciowym gdyż mojej mamie
dokuczał(został wyciety przy okazji)Z nadnerczem jest teraz spokój.
Teraz niedawno moja mama miała radioterapie czyli naświetlania na płuco ( dwa
tygodnie).Na tomograf zapisana jest na sierpień.Lekarz narazie dał odpocząć.RTG
płuc wykazał iż guz jest tak jakby zasuszony ,zmalał i nie rozwija się.Choroba
jest narazie zachamowana.Ale nikt nie wie na jak długo.
Mama leczy sie w szpitalu na onkologi w Warszawie.Cały czas jest ich pacjętką i
musi się pokazywać na różne kontrole.
Pozdrawiam Ciebie i Twojego Tatę.
Też wierzę że jakoś pokona się tą chorobę.

a czy twój tata palił?
Moja mama strasznie dużo paliła papierosów 2 paczki dziennie!!!! Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak płuc-wyniki po łacinie
Rak płuc-wyniki po łacinie
Witam,
Mam wyniki mojego taty, ale niestety ich nie rozumiem, czy ktoś mógłby mi pomóc je przetłumaczyć? Jest to rak płuc, według wcześniejszych wyników, rak niedrobnokomórkowy, z przerzutami na węzły chłonne.

1)Guz płuca -acinar adenocarcinoma G3
2)Miąższ płuca-emphysema chronicum fibrosis focalis, anthracosis
3)Kikut oskrzela -fragmenta prietis bronchi sine neoplasmate
4)Węzły chłonne okołooskrzelowe: Nr4R(2/2), Nr7(8/11), Nr11(2/7) płata środkowego-metastases carcinomatosae.
pT1 N2 Mx

z góry dziękuję,
Pat. Przeglądaj więcej postów



Temat: Proszę o przetłumaczenie z łaciny.
Dziękuję wszytskim bardzo serdecznie.Jesteście naprawdę kochani i nieocenieni.
Niestety tego się obawiałam....Zmiana na prawym płucu (rak niedrobnokomórkowy)
ma już 100X70 mm i chyba nacieka na krtań gdyż tato ma prolemy z mówieniem.
Wiem, że takie pytanie są ogólnie bez sensu ale w przypadku takiej diagnozy
oraz tak dużego guza jaki są rokowania, ile tacie zostało? Tak się boję...:((((
Przeglądaj więcej postów



Temat: do Dokiego lub Fizyka
rak niedrobnokomórkowy płuc zaawansowany.ale jaki stopien nikt nie powiedzial
przypuszczam 3b lub 4 bo wspomnieli ze przerzytów nie ma.dzis sie okaze czy
tacxie podadza chemie czy nie bo ostatnio był słaby po tej drugiej radio a temp
siegała nawet 39,5 i nie mial apetytu.bardzo sie boje. Przeglądaj więcej postów



Temat: Cd. rak niedrobnokomórkowy
do sabiny 19793
Wiem że rak niedrobnokomórkowy jest nie do wyleczenia ale cuda sie zdarzaja.
Jak masz coś pisac jeszcze nieprzyjmnego to daruj sobie.
Żadna osoba w ten sposob mi nie odpisywała jak ty-a ty potrafisz tylko ludzi
dołowac! Przeglądaj więcej postów



Temat: Bol w plecach przy raku pluc
Helusia
Moja ŚP Mamusia - rak niedrobnokomórkowy lewego płuca odczuwała ból łopatki. To
prawdopodobnie guz naciskał na któryś z nerwów i stąd ten ból.

pozdrawiam serdecznie i życzę siły !!!
Marysia Przeglądaj więcej postów



Temat: Przemyslenia
To i ja się przyłączę do tych przemyśleń. Mój tata jest po chemioterapii w
związku z nieoperacyjnym guzem lewego płuca (rak niedrobnokomórkowy). Ma duże
wodobrzusze, płyn w opłucnej. W stanie średnio-ciężkim został wypisany ze
szpitala (CO Wawa) pod opiekę hospicjum domowego 2 tygodnie temu. Nie wiem na
ile tata jest świadomy rokowań, ale nie ułatwiam mu poznania prawdy. Nie wie że
lekarz przychodząca do domu jest z hospicjum (mówię że z ośrodka dla przewlekle
chorych). Nie wie że dostaje morfinę (mówię że zastrzyki rozkurczowe). Dziś
byliśmy na nakłuciu opłucnej bo lekarze z CO nadal bardzo nam pomagają i za to
im dzięki wielkie. Odciągnięto 1,5 litra płynu i okazało się że nieczynne dotąd
lewe płuco o dziwo zaczęło pracować. I ja mam teraz tatę uświadamiać. Wszyscy
się dziwili dziś na oddziale że tata chodzi (bo był leżący prawie, 2 tyg.
temu), że obrzęki z nóg zeszły i morfologia, biochemia ok. Nie wiem czy to
dobrze że oszukuję tatę, ale jakoś święcie wierzę, że on się tak trzyma, bo
wciąż ma plany na przyszłość, chce wyjechać w przyszłym tygodniu na działkę,
robić zakupy, pochodzić po ogrodzie itp. To ciągłe ściemnianie wykańcza mnie
psychicznie ale nie widzę innej opcji. Lekarz z hospicjum mówi, że chory ma
prawo się przygotować więc powinien wiedzieć, a doktor z CO wspiera mnie w
moich oszustwach. Myślę że tata nie musi się do odejścia przygotowywać
miesiącami i udręczać się tą wizją. Teraz jest w miarę szczęśliwy, bo może
oddychać swobodnie, nic go nie boli i może troszkę pospacerować. Po co mu
odbierać nadzieję? Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak niedrobnokomórkowy
Tak dzieli sie raka pluca ze wzgledu na rokowanie. Rak drobnokomorkowy rokuje zle, a leczenia prawie nie ma, rak niedrobnokomorkowy to zbiorcze okreslenie postaci raka pluca, ktore rokuja lepiej. Przeglądaj więcej postów



Temat: Już nie ma mojego kochanego tatausia
Ewaa202, Twoja historia podobna jest do mojej. Mój Tata również odszedł prawie
trzy miesiące temu. Pokonała go ta sama choroba. Ale po kolei.

W kwietniu zeszłego roku u Taty zdiagnozowano raka prostaty. Wykryty bardzo
późno - w III stadium z przerzutami do kości - dawał kiepskie rokowania: 2lata.
Diagnoza była tak późna bo lekarz pierwszego kontaktu nie widział ewidentnych
symptomów nowotworu a my - rodzina i sam Tata - od paru miesięcy zaabsorbowani
byliśmy ciężką depresją mamy i nagły spadek wagi Taty przypisaliśmy ostremu
stresowi a nie nowotworowi. Rozpoczęło się leczenie a mimo to Tata był coraz
słabszy. Zaczął pluć krwią - myślałam, że to przerzut z prostaty do płuc.
Miałam nadzieję, że stosowane hormony zatrzymają te zmiany. Z drugiej strony
coś mi mówiło, ze będzie bardzo źle. I tak było. Na początku lipca pobrano
wycinek z płuca - rak niedrobnokomórkowy w ostatnim stadium zaawansowania
naciekający na osierdzie. Pierwsza chemia okazała się również ostatnią. Tata
był za słaby na kontynuowanie leczenia. Pozostała tylko opieka hospicjum
domowego.

Znam te rozterki: podołamy opiece czy hospicjum stacjonarne? Tata był
umierający, depresja mamy trwała już drugi rok (ona też praktycznie wymagała
całodobowej opieki). Stawaliśmy z bratem na głowie, by podołać (on ma pracę, ja
małego zaburzonego synka). Złożyliśmy już dokumenty do hospicjum stacjonarnego
ale udało się go uniknąć. Nie doceniliśmy 92-letniej babci, która w nocy
czuwała przy chorym synu. Z letargu obudził się też młodszy brat i czuwał przy
Tacie w ostatnich tygodniach. Tata odszedł pod koniec października.

Nie wiem jak udałoby mi się to wszystko przetrwać gdyby nie forum - nowotwory
damy radę. Tam zawsze był/jest ktoś życzliwy. I podczas gdy nikt z moich
znajomych nie przyszedł na pogrzeb Taty to na forum kilkadziesiąt osób, których
nigdy nie spotkałam złożyło mi kondolencje. Wiem, ze to nie zastąpi żywego
człowieka ale bardzo pomaga.

A żałoba? O swoich uczuciach też łatwiej rozmawiać mi na forum niż z mężem. Nie
jest to najlepsze rozwiązanie ale mam nadzieję,że takie internetowe rozmowy
pomogą mi się otworzyć na rozmowy w realu. Może jeszcze za wcześnie. O
znajomych nie wspominam bo oni zachowują się tak jakby temat nie istniał. No
jeszcze czasem rozmawiam o Tacie z babcią - ale staram się ją wspierać bo widzę
jak ona to przeżywa. Z mamą rozmawiać się nie da bo jej stan wciąż jest taki
sam.

Ewaa202, mam nadzieję, że uda nam się jakoś przejść przez ten okropnie trudny
czas. Jeśli masz ochotę pisz tu albo na priv. Chętnie pogadam. Trzymaj się
jakoś.

Kasia Przeglądaj więcej postów



Temat: NASZE HISTORIE
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
attenna11 01.09.06, 19:22 Odpowiedz
Moja historia jest bardzo krótka. Mama ma cukrzycę, stara się o
sanatorium,robi
rutynowe badania, lekarzowi nie podba się echo serca, kieruje do
szpitala. Po
24 godzinnym pobycie pod monitoringiem serca , dodatkowo
gastroskopia....bo
mamę coś boli przy przełykaniu wypis z "guzowate zmiany w przełyku
brak dojścia
do żołądka" i wskazania "mierzyc ciśnienie dwa razy dziennie ,
zapisywa w
zeszycie samokontroli".Nic więcej. Prwatna wizyta u gastrologa bo
objawy bólu
przy przełykaniu się nasilają. Badania od gastrologa....Markery ,
RTG,
tomograf.....lekarz pierwszego kontaktu stwierdził , że nie
potrzebnie bo jest
guz ale to sie leczy tabletkami......Badania wychodzą złe. Mama ma
operację.
Otwierają i zaszywają. Zakładają rurkę do żoładka....jest przez nią
karmiona...Wszystko szybko i nagle od połowy lipca. Jest to
nowowtwór
złośliwy...jaki jeszcze nie wiem....czekamy na badanie
histopatologiczne. Nie
było co wycinac, z tego co powiedział lekarz raczej chemia nic nie
zdziała..tylko pogorszy. Powiem wam tylko tyle, że mam olbrzymia
ochotę iśc do
tego lekarza pierwszego kontaktu i poprosic go aby tymi tabletakmi
wyleczył
mają mamę. Mama o tym nie wie, o tym , że to rak , że złośliwy....ja
nie wiem
co dalej nie wiem jak życ nie wiem po prostu nic i bardzo się
boję.Nie smierci
nie opieki boję się zycia , że już nie bedzie takie samo jak było.
jak sobie
poradzic z tą bezsilnością. Jak zyc? Czy jest jeszcze
nadzieja........???
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
pdragun 18.10.06, 14:01 Odpowiedz
O to historia mojej mamusi która zmarła niecałe 6 miesięcy temu.
Bole reki lewej
tak od łopatki prominiujace do dłoni. Lekarz pierwszego kontaktu
zrobił zdjęcie
zdjęcie barku i nic. mama jest faszerowana lekami przeciwbolowymi,
przeciwzapalnymi ale nie jest lepiej wrecz przeciwnie coraz gorzej.
Bol
uniemozliwia mamusi normalne funkcjonowanie. Mama była odporna n ból
bardzo ale
to zaczyna byc nie do zniesienia. Wkońcu decyzja po 4 miesiącach
tomografia
kregosłupa górenj cześci i szyjnego. Wynik mała przepuklinka na w
odcinku
szyjnym i jakiś wyrostek kostny kóry byc może ucisjkając na spol
nerwowy w braku
powoduje bol. Leki przeciwbolowe i rehabilitacja masaże u znanego
rehabilitanta.
On mówi że juz nie powinno bolec a boli wkońcu wycieczka do
Bydgoszczy bo tam
najlepiej operowac kregosłup szyjny. Pan profesor robi tomografie
oglada przez 2
godziny po czym pada termin operacji 25 grudnia 2005. Wyznaczył
lecznie lekami
przeciwzapalnymi typu ketoanl nawet doszło już do tramalu. Mamusia
bardzo się
meczy bol jest nie dozniesiania dzwonimy i udaje sie przełozyc
operację na 25
pazdziernika( dzień 30 rocznicy slubu moich rodziców). Tata jedzie z
mamą 24
pazdziernika do Bydgoszczy ja nie mogę bo musze zając ise bratem w
domu. am
robią rutynowe badani tuż przed operacją rtg klatki piersiowej
wykazuje guz na
lewym płucu.Operacji nie bedzie. Zaraz biopsja tomograf całego
ciałai niestety
pada diagnoza rak niedrobnokomorkowy płuca lewego naciekajacy splot
barkowy
żebra i tetnice podobojczykowa nieopoeracyjny zaawnasowanie IIIA.
Koszmar
najpierw radioterapia w Bydgoszczy aby zmniejszyc bol tzw palitaywna
duzo
naswietlań morfina coraz wieksze dawki mamusia coraz gorzej to
znosiła. Po 30
answietlaniach czuje sie lepiej nowa siła w nią wstapiła bo nie
odczuwa bolu ma
tak ustawione leki i ta radioterpaia pomogła. Powrót do Warszawy
styczeń 2006
pierwsze chemie. Mamusia przeszła 2 i niby poprawa guza w płucu juz
prawie nie
ma radosć huraaaaa. niestety nie długo po drugiej chemii bole w
lędżwiowej
czesci kregosłupa tomograf i nic niestety pogarszający się stan
mamusia słabła
wymiotowała nie jadła. W ciągu tygodnia zmarła.Okazało się że miała
przerzuty
najprawdopodobniej do kregosłupa i do mózgu. Bol cieprienie mamusia
miała 56 lat
zmarła dokładnie 6 miesięcy od daty diagnozy 27 kwietnia2006 roku a
ile
wczesniej wlaczyła zbolem niewiadomogo pochodzenia około roku.
Koszmar.
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
magda2123 04.11.06, 17:40 Odpowiedz
W naszym przypadku wszystko zaczęlo się od bólu brzycha i
wymiotów ,pojechaliśmy do szpitala,lekarze stwierdzili że to atak
woreczka
żłciowego . Potem zabieg,mama po operacjii szybko wracała do
zdrowia,wróciła do
domu. Potem rutynowa kontrola,lekarz powiadamia że wyniki
chistopatologignie
nie są dobre. Mama znów trafia do szpitala mimo iż dobrze się czuła.
Kolejna
poeracj wycięto kawałek wątroby i węzły chłonne. I znowu powrót do
domu zaczyna
sie normalne życie .Wszyscy cieszyliśmy sie że najgorsz jest już za
nami i
teraz będzie tylko lepiej. Mama regularnie chodziła na wizyty do
poradni
onkologiczniej, miała wykonywane badani. Za każdym razem kiedy
wracała
czekaliśmy wszyscy zniecierpliwieni.A ona mówiła że wszystko ok.
Minął rok jak mama miała pierwszą operacje,a po nim kolejne miesiące.
I zaczynają się jakieś dziwne bóle, z dnia na dzień coraz mocniejsze.
Jedniak badania są dobre lekarze rozkładają ręce mówią że to napewno
zrosty.
mijają kolejne tygodnie konsultacji. Mama trafia do szpitala z
powodu wyymiotów
i biegunki. I znowu zaczynają się badnia.Które niesą
jednoznaczne,mame wypisują
ze szpitala, amy szukamy pomocy na własną ręke.
Aż trafimy do Warszawy od kliniki onkologicznej na Banacha, i tam
zapada
diagnoza:
GUZ WĄTROBY
Przestrzegam wszystkich nielekceważcie tych najlżejszych objawów
jakiej kolwiek
choroby i jakich kolwiek bóli, bo czasami jest już zapózno żeby się
wyleczyć.
My się niepoddajemy szukamy jakiegoś rozwiązania,leczymy ból który
jest
najgorszy, i żyjemy nadzieją bo to ona umiera ostatnia!!

Przeglądaj więcej postów