Czytasz posty znalezione dla frazy: rak złośliwy





Temat: Młodzież Wszechpolska odwołała Marsz Tradycji i...
cichym ścigałam was lotem
nie pisałabym o gejach, ale z wyniku,
postów tak szkodliwych doszło do szczytu,
nikt nie myśli o tym,
że na internet wchodzą nieletni
to jest kłopotem.
Jestem przeciwna takiej imprezie,
ze względu na dzieci i młodzież,
to do niczego nie wiedzie.
trzeba dzieciom wytłumaczyć,
że to nie nowa moda,
te ubiory, fryzury, tatuaże,
to stara szamańska choroba,
że to ludzie albo chorzy albo słabi,
nie oprą się silniejszym,
dołączenie się nikogo nie zbawi.
Chłopcom można wytłomaczyć,
że przebieranie się w damskie szatki,
to nie po męsku i można się stoczyć,
dziewczętom można powiedzieć,
przebieranie się za męszczyzn,
świadczy o kobiecości, biedzie.
Po tatuaże posłała bym ich do Meksyku,
tam znaczą krowy żelazem przy zapachu palonego mięsa i syku,
Kolczykóje się w Posce byki nie ludzi,
te kolczyki na ciele, obrzydzenie budzi.
Można dzici na ten czas zabrać do kina,
Te idiotyzmy dorosłych, to nie dzieci wina.
Dostaliśmy czyste ciało, kto szczęśliwy,
dlaczego je brudzić, jak rak złośliwy.
żeby to było coś nowego, porzytecznego,
ale to jak kultura starożytna istnieje
znamionami barbarzyństwa, wiatr wieje,
co mamy uznać, czym chcą się chwalić?
Czy fundamenty rodziny chcą rozwalić
były rużne trędy, mody,
zawsze przegrały z rodziną, ich życia pogody.
myślę że miną te czasy zboczenia,
skryją się w sypialni, wstydząc się otoczenia.
Młodzież Wszechpolska rozum mają,
nie dodając piprzu, na który geje czekają,
niech się telepią po ulicy sami,
większość Polaków nie jest za zboczeńcami i gejami. Przeglądaj więcej postów





Temat: Terlikowski: Prymas zanegował decyzje papieża
roque napisał:

> lista-wildsteina.n8.pl/g/gl.html
> Już pora otworzyc wszystkie archiwa - pewnie będzie tak jak z grypą - wysoka
> gorączka, majaczenia, poty, może kilka trupów - potem przyjdzie ozdrowienie i
> nie bedziemy o tym wiecej mówic.
>
> A tak ... za jakiś czas ktoś wyciagnie coś na kogoś kogo akurat w danej chwili
> nie lubi
____________________________________
a przedłużeniem tej listy jest................cytat ze strony POLONICA.net
_______
>>>>>"Ponad 800 lat zażydzania Polski, ...to Polski najgroźniejsza i najcięższa
choroba, nieszczęście, gangrena, rak złośliwy i przekleństwo,,
są wśród nich zdrajcy, polonofobi, dywersanci, oszczercy, kpiarze, oprawcy,
mordercy i zbrodniarze, kaci UB, ku.. moralne, intelektualne i polityczne,
agenci obcych i wrogich Polsce sił i mocodawców, fałszerze, oszuści, lichwiarze
i złodzieje, rozkradający tysiącletni dorobek setek pokoleń Polaków, okupanci i
zniewoliciele Wolnej i Niepodległej Polski, niszczyciele polskiego katolicyzmu i
patriotyzmu, truciciele ducha polskiego Narodu, zniewalający, zatruwający umysł
i ducha, upodlający i upakarzający Polaków w ich własnej Ojczyźnie, plugawiący
wszystko co jest prawe, Polskie, patriotyczne, narodowe i katolickie... od setek
lat niedopuszczający do odrodzenia wolnej i niepodległej Polski ...Ojczyzny
Polaków oni byli i są wśród nas ...i mają się ...z pokolenia na pokolenie bardzo
dobrze........"
_________
www.polonica.net/ListaZydow_zmienione-nazwiska.htm
i w ten sposób pozbędziemy się z Polski wszystkich..........
bo każdy z nas :jak nie jest Żydem to jest masonem ,jak nie jest jednym lub
drugim to jest agentem, albo komuchem, albo lewakiem Przeglądaj więcej postów





Temat: proszę lekarzy:
no nie wiem gdzie jecki niezlosliwy wyczytal, jest skrot Ca czyli rak zlosliwy Przeglądaj więcej postów



Temat: klucz z biologii - jak ktoś coś wie to piszcie
musiales napisac, ze jest to rak zlosliwy, jego nazwe polska i lacinska. objawy,
rozpoznanie oraz sposoby leczenia. Przeglądaj więcej postów



Temat: Opalenizna z solarium
Gość portalu: dora napisał(a):

> Na raka skóry raczej się nie umiera, można umrzeć z powodu czerniaka.

Czerniak to rak skóry (potoczna nazwa nowotworu ).Czerniak to nowotwór(rak)
złośliwy.Czyli na raka skóry można umrzeć.
Przeglądaj więcej postów



Temat: Prosze o pomoc w odczytaniu wyniku biopsji!!!
Rak złosliwy. Naszukalam sie na necie i jesli jest
> zlosliwy zawsze podana powinna byc jeszcz einna nazwa rozpoznania
> histop. a tu nic.

Rak zawsze jest nowotworem złośliwym. Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak piersi a bezpłatna mammografia
Rak piersi a bezpłatna mammografia
Dwa lata temu zarejestrowałam mamę na bezpłatne badanie
mammograficzne w Przychodni Miejskiej. Wynik wyszedł dobry - brak
jakichkolwiek zmian. 1,5 roku później moja mama w trakcie codziennej
samokontroli wykryła ogromne zgrubienie na piersi. Jak najszybciej
udałyśmy się do szpitala, tam otrzymała skierowanie na USG oraz
biopsję - WYNIK - RAK ZŁOŚLIWY - Lekarka nie wiezryła, że zmiana
powstała w tak krótkim odstępie czasu. Od tamtej pory nasze życie
zawaliło się... Bardzo źle znosiła chemioterapię a moja psychika z
dnia na dzień była coraz słabsza. Nie otrzymała żadnej grupy
inwalidzkiej ani żadnego zasiłku pielęgnacyjnego. Po roku walki z
rakiem mama straciła pierś a ja leczę się u lekarza psychiatry na
depresję pourazową. Dzisiaj tj. 08.10.2008 przedstawiciel
Ministerstwa Zdrowia przekazał informację o wykazie placówek, w
których znajdują się źle funkcjonujące aparaty mammograficzne.
Oczywiście nie podał ich do opinii publicznej. TO SKANDAL!!!
Chciałam uchronić mamę przed rakiem, zapisując na badanie a teraz
kobieta odchodzi od zmysłów! Lepiej zapobiegać niż leczyć, tak??? W
tym kraju??? A jeśli to w naszej placówce mammograf zawinił??? Jeśli
przez zaniedbanie ze strony Ministerstwa życie mojej mamy i moje
straciło sens??? Nie mam już siły walczyć... nie potrafię znaleźć
pracy... wszędzie oferują mi umowy zlecenia miesięczne, moja mama ma
900zł emerytury, tata od roku pracuje w Niemczech, żeby starczyło
nam na opłaty. Mam 23 lata, przerwałam naukę na studiach ze względów
finansowych, nie przysługiwało mi żadne stypendium. Chciałam życ
lepiej niż moi rodzice, ale widzę, że nie mam szans. CO SIĘ W TYM
KRAJU WYPRAWIA??? ZNIECZULICA??? BÓG WIDZI I NIC NIE ROBI??? Przeglądaj więcej postów



Temat: czy to już przemoc w związku?
nie wiem kim jesteś, ale na to pytanie właśnie czekałam....to jak
drogowskaz na rozstaju dróg... co mi daje? wszystko, to co chciałam
mieć w zyciu.... rodzinę, kochającego męża ( bo kocham i czuje się
kochana), cudowne dziecko ( dodam, że gdyby nie wpadka nie wiem czy
kiedykolwiek zdecydowałam bym się na ciąże) , radość z dawania
siebie komuś, z tego, że ktoś kocha mnie bezwarunkow tj. bez względu
na moje wady ( a do ideału mi daleko)... co mi daje? wgląd w
siebie... jestem konfliktowa, wybuchowa, a nawet upierdliwa jak
cholera, krytykuje wszystko i wszystkich ( teraz juz mniej niź
kiedyś), nie ufam, łatwo sie wycofuje, jestem podejrzliwa i dużo by
tu pisać jeszcze można.... Ale nie chce tracić tego co ważne w życiu
ot tak. bo kłotnia, ostra wymiana zdań i ktoś nie wytrzymał, a ktoś
może sprowokował. Ale czy nawet wtedy można podnieść rękę? Można
uzyć takich słów?. wierzę , że jak się chce to można.
Straciłam ojca w wieku 14 lat. Nagle. Choroba. Rak. Złośliwy. Kilka
tygodni i po wszystkim. Tuż przed śiwetami Bożego Narodzenia.
Pamiętam jak dziś. A dłużej zyję już bez ocja, jak z nim. Boże jak
mi go brakuje, jak bym chciała zadzwonić do niego.....Ale mam matkę,
która przez ten czas była i matką i ojcem...
Chce, aby moj syn miał pełną rodzinę. Mam potzebę bycia z kimś.
Wiem, że jesli bedę sama dam sobie radę, ale człowiek zwierze
stadne....
Jestem trudna we współżyciu społecznym.Wiem o tym. Lubię iść swoją
drogą. Praca zespołowa różnie m iwychodzi.
Po co tak się rozpisałam? Przecież mam z kim porozmawiać :-)
Dziekuję i pozdrawiam!
Przeglądaj więcej postów



Temat: dzień dobry w niedzielę!
generalnie to od 2 lat rak piersi, brała najgorszą chemię. Rak złośliwy.Ale
teraz to po prostu serce nie wytrzymało nadmiaru leków. Zostawiła 2 synów.
Przeglądaj więcej postów



Temat: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań!!!
rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań!!!
Ponieważ LB jest jedynym forum, z jakim się identyfikuję, i wszystkie jego
użytkowniczki są mi w jakimś stopniu bliskie, czuję się w obowiązku popełnić
tę notkę:

Mam 29 lat. Zdiagnozowano u mnie raka jajnika. Borderline, czyli o
ograniczonej złośliwości. Czyli mam dużo, dużo szczęścia. Jestem po operacji,
w wypadku borderline w prawie wszystkich przypadkach nie podaje się chemii.
Właśnie trwają dyskusje i konsylia, co dalej zrobić, ale zapowiada się
(tylko!) na powtarzające się co 3 miesiące kontrole.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że mam poczucie misji ;). Według statystyk,
w społeczeństwach zachodnich, do których i PL się zalicza, 1 na 70 kobiet
zapadnie na raka jajnika. W niewielkiej części będzie to borderline, u
większości rak złośliwy. W większości odkryty zbyt późno.

Jak wykrywa się raka jajnika? Najczęściej przez USG u ginekologa. Rak jajnika
jest nazywany "cichym mordercą", bo w większości wczesnych wypadków przebiega
bezobjawowo, a pacjentka nie daje sobie sprawy, ze go ma. U mnie wykryło go
standartowe USG u ginekologa (i aż do wyników z patologii myślano, że była to
zwykła torbiel).

Cel notki to apel, moze banalny, ale może któraś z Was posłucha: dziewczyny,
chodzcie do ginekologa na badania kontrolne. Co 6 miesięcy, czy raz w roku.
Zaprowadźcie mamy i siostry. Jak sobie uświadomiłam tą 1 na 70 kobiet, dotarło
do mnie, że zachoruje/zachorowała co najmniej jeszcze jedna z moich koleżanek
z podstawówki, co najmniej jedna z liceum, co najmniej jedna ze znajomych tu,
gdzie mieszkam, i co najmniej kilka dziewczyn z Lobby.

Rak atakuje głównie kobiety po menopauzie (ponad połowa zgonów), ale gdzieś
jedna czwarta przypadków dotknie te przed 35 rokiem życia.

Proszę, nie piszcie, że Wam mnie szkoda, i nie pocieszajcie mnie, bo mam się
bardzo dobrze, i miałam naprawdę dużo szczęścia. To, co było do wycięcia
wycięto, a borderline ma wręcz świetne rokowania. Nie chcę internetowego
pocieszenia, bardziej zależy mi na "zlobbowaniu" Lobby ;)

Przeglądaj więcej postów



Temat: co czwarty Polak zachoruje na raka
Pocieszam się, że niekoniecznie to musi być rak złośliwy. Przeglądaj więcej postów



Temat: rak złośliwy nerki
czy to był rak złośliwy?gdzie sie leczyła ?czym? Przeglądaj więcej postów



Temat: markery a PET. Już nic nie rozumiem?
To, ze nie ma czulszego badania, nie oznacza, ze to badanie, które obecnie w tej
chwili jest najczulsze ze wszystkich dostępnych, pokazuje zawsze w 100%
wszystkie zmiany albo jest nieomylne.

W wypadku mojej mamy nie było mowy o guzie łagodnym, który miał sie przemienić w
ciągu 1,5 miesiąca w złośliwy. W chwili wykonywania PET-u mama była już po
jednej operacji, gdzie histopatologicznie stwierdzono złośliwe guzy, następnie 8
kursów chemii. Kilka miesięcy przerwy i znowu operacja. Histopatologicznie ten
sam rak złośliwy, ale zmodyfikowany przez chemie, bardziej złośliwy.
Należy zaznaczyć, ze już przy drugiej operacji był w jamie otrzewnej bardzo duży
rozsiew i lekarz nam powiedział, ze to tylko kwestia czasu.
Jeżeli przed PET-em i po PEC-ie chirurg stwierdza gołym okiem guzy, to dziwne,
ze PET miedzy tymi dwoma operacjami ( ok. 7 miesięcy ) nie pokazuje tych guzów.

Jest to jedna z prób zaglądania do środka za pomocą maszyny, jednak jak do tej
pory nic nie umie zastąpić oka chirurga, kiedy to widzi on co jest w środku i
tylko takie badanie może być pewne.
Rozumiem mechanizm z glukozą i na jakiej zasadzie działa to urządzenie, jednak
nie oznacza to, ze w jakimś momencie jest to urządzenie z jakich powodów
niewydolne lub tez ze ktoś nie umie odczytywać obrazów, raczej to drugie.

adca pisze:

> Staram się być ostrożna w przypadku opowieści o tym, że pet, czy inne drogie
> badanie nic nie pokaże i że nie warto go robić wypowiadane przez lekarza, a
> uzasadniane tym, że u kogoś nie pokazało dużych zmian. Nie ma czulszego badania"

Warto zrobić to badanie, bo zawsze można coś skorzystać i nie twierdzę, że nie
należy go wykonywać.
Swoją wypowiedzią uprzedzam tylko, że może dochodzić do jakiś nieprawidłowości w
odczytach bądź tez w innej sferze , co może dać czasem fałszywy obraz i też nie
należy się tak do końca tylko tym jednym badaniem kierować, jako tym
teoretycznie najczulszym.Nalezy robić jeszcze inne badania i wyciągać wnioski na
podstawie wszystkich możliwych badań.
Pozdrawiam.


Przeglądaj więcej postów



Temat: musimy podjęć decyzję... właściwą decyzję......
musimy podjęć decyzję... właściwą decyzję......
Witam wszystkich,
.... niestety wyniki biopsji nie wykazały jakie jest źródło raka.
Lekarz powiedział, że jest to niskodojrzały rak, złośliwy,
rozprzestrzeniony mocno i nie ma możliwości określenia z jakiego
organu się wywodzi. Pierwsze podejrzenie - rak nerki jest możliwe,
bo na to wskazują rozległe przeżuty.

zaproponował dwa rozwiązania:
1) zostawić wszystko jak jest - Tata czuje się dobrze więc podawać
mu leki przeciwbólowe i cieszyć się każdym dnie z nim spędzonym,
Na wizycie w CO (22.04) spóbować jeszcze raz poddać Tatę
radioterapii prawego barku, aby przeżut do kości prawej ręki max.
zachamować i uśnieżyć bół, (oczywiście jeżeli lekarz radiolog uzna 2
naświetlenie za dopuszczalne).

2) zrobić badania tomografię, roentgen, morfologię... i skonsultować
wyniki z lekarzem (tym z którym zapoponował te rozwiązania).
Zapewnił nas, że jak będzie tylko zasadne podjęcie leczenia (po
obejrzeniu nowych wyników) on umieści Tatę w małym szpitalu, w
którym będą mu podawać maleńkie dawki chemii tzw. ślimaczki.
ALE
od razu przestrzegł, że będzie to bardzo uciążliwe dla 85 letniego
człowieka, że może być wiele skutków ubocznych (np. zagrożenie
niewydolności nerek). Powiedział żebyśmy to spokojnie przemyśleli,
nie podejmowali pochopnych decyzji. Chemia może przedłużyć życie o
ok. 3, 4 m-cy ale to czas spędzony w szpitalu zagrożony wieloma
powikłaniami. Ostrzegł że Tata w wyniku tej terapii może umrzeć
szybciej na co innego, niż na raka. Nie dawał gwarancji na nic,
tylko możliwości, zaznaczając że nikt nie wie jak może zadziałać
podanie "ślimaczków"... ale jak każda chemia, może wywołać różne
skutki niekoniecznie pozytywne....
Prosił o spokojne rozważenie czy uporczywe leczenie jest dobym
rozwiązaniem.

Był bardzo życzliwy,

.... po tej rozmowie nie jesteśmy teraz w stanie podjąć decyzji...
Jakie to trudne...


Przeglądaj więcej postów



Temat: rak złośliwy nabłonkowy :-(
rak złośliwy nabłonkowy :-(
witam Was,
mam pytanie: kto miał doczynienia z tego rodzaju rakiem?? informacje rady itd... Przeglądaj więcej postów



Temat: rak złośliwy nabłonkowy :-(
rak złośliwy nabłonkowy -> czego to jest rak? skory? slinianki? Sam fragment
opisu histopatologicznego nie pozwala na orzekanie o czymkolwiek.





Przeglądaj więcej postów



Temat: DLACZEGO RAK ZABIJA??????????????
Niedouczenie? Sama nie wiem...
Moaj mama ma raka wiem że jest leczona paliatywnie i że jej czas z
nami nie bedzie juz długi..obym sie myliła...ale
w 2000 roku mając problemy z watroba miała robiną przy okazji
gastroskopie..wykazała sluzowate zmiany w przełyku...i przy wypisie
nic...kompletnie nic...ja ani nikt z naszej rodziny sie na tym nie
zna a skoro lekarz nie zaleca nic wiec sie mu wierzy...że nic nie
trzeba..po 6 latach (bez jakiś objawów) wyrok :rak złosliwy- teraz
zoładek ale poczatek był w przełyku.
Człowiek zaczyna szukać, czytac....teraz wiem, że wtedy powinno sie
te sluzowate zmiany zbadac (hist-pat)...może sześc late temu dałoby
sie jeszcze cos zrobić...teraz rak zabija!!!!
Mam inny zawód ale jak nie wiem nie wciskam kitu-mówie że nie wiem ,
odsyłam, sama sprawdzam...
Nie chcę szukac tu winnych, osądzac...może to sprawa braku wczesnego
wykrywania, profilaktyki...sama nie wiem bo kiedy czytam posty
niektórych (ostatnio o raku gardła -diagnoza w lutym -lekarz
stwierdza, że dobrze że tak szybko bo to sie liczy...i czekanie na
naswietlania do maja-nie wiem nie pamietam kto to wpisał....ale całe
postepowanie w tym przypadku to jakis absurd).
nie winię lekarzy ale cały nasz system opieki zdrowotnej jest
chory!!!! Dlatego rak zabija jeszcze tak wielu bo wiem i wierze, że
wczesnie wykryty da sie pokonać..
jeśli kogos uraziłam przepraszam ale są chwile kiedy człowieka
niektóre sparwy bardzo bolą....bolą bo sam sie z nimi styka.
I tym wszystkim , których to spotyka życzę oprócz zdrówka
wytrwałości bo tego czasem potrzeba najbardziej!
A.
Przeglądaj więcej postów



Temat: Do marzenki 3007 :))
Do marzenki 3007 :))
Witam Cie bardzo serdecznie!Wiesz co zawsze powtarzam znajomym i obcym ?"dla
mnie nie ma rzeczy niemożliwych, są czasami tylko trudno dostępne". Czy
wiesz,że tak naprawdę to nowotwory kochają ludzką psychikę?Organizm swoją
drogą ale gdy Ci siada psychika to rak jest w siódmym niebie.Rak uwielbia gdy
sie poddajesz i myślisz "chyba umrę"!.Dlaczego tak piszę?Byłam przy śmierci
mego brata.Zmarł we wrzśniu 2005 -rak jelita grubego.Walczył jak 100%
komandos.1 maja świętowałby 40 lecie swego życia.Dziś chodzę na Jego grób i
klne jak cholera,że tak sie stało.Chciałam Ci tylko powiedzieć,że brat nigdy
nie wątpił w chemie czy też lekarzy.Leczyli Go specjaliści z Onkologii we
Wrocławiu.Zajmował się Nim dr Calik, który mówił,że nigdy w życiu nie widział
tak pozytywnie nastawionego faceta.Brat gdy dostawał chemie to nie myślał o
tym czy wyjdą Mu włosy czy skóra odejdzie.Niestety żartował sobie z raka jak
tylko mógł.Wyniki miał dobre, stężenie antygenu spadało jak diabli. Wogóle
traktowaliśmy tę Jego chorobe jako stan przejściowy-nie było użalania sie nad
tym.On sam mówił,że to chwilowe i już.W klinice byli z niego dumni,że
przyjeżdża na chemie , czyta książke, i żartuje z chorób.A był to rak
złośliwy, choć miał ogromne sznase na ratunek...gdyby nie pomysł żony na
wejście na Zamek Chojnik-Cieplice.Po zejściu dostał zapalenia płuc.Więc
przyczyną śmierci było właśnie to!!!Cholera mnie taka bierze,że wlazł
tam...bo wszystko było na dobrej drodze-lekarze ręce zacierali,że po
zabiegu "dziada" już nie będzie{dziad -określenie przez lekarzy na
nowotwór].Marzenko, nie poddawaj sie proszę Cie z całych sił.Przyjedź do
wrocławia, popytaj w Klinice.Może spróbuj do tego lekarza dr Calika?zawsze to
doradzi do kogo podejść.Rozpisałam sie za dużo.Pozdrawiam Ciebie i
forumowiczów.Szkoda,że tak późno natrafiłam na to forum. Przeglądaj więcej postów



Temat: Interpretacja wyników PSA może ktoś mi pomóc???
To jeszcze raz ja. A wszędzie w publikacjach jest napisane, że przy takich
badaniach to 95% rak złośliwy. A jednak nie .... :)) Przeglądaj więcej postów



Temat: czy sie martwic
koikor diete chce wyprobowac po podobno tak twiedzi ten Kwasniewski ze
nieprawidlowe odzywianie jest przyczyna wielu chorob pisze ze dzieki wlasciwej
diecie mozna pokonac kazda chorobe, ja moze bym sie nie zdecydowała ale
spotkałam ze tak powiem na zywo dwie osoby ktore staly nad grobem jedna z
powodu marskosci watroby druga z powodu wrzodow zolodka ktore ja strasznie
meczyly i dzieki tej diecie sa zdrowe szok, wyniki w normie itd...dało mi to do
myslenia i jeszcze przeczytałam jedno w tej ksiazce sa swiadectwa ludzi ktorzy
stosowali ta diete sa niesamowite jest jedna pani ktorej syn mial bielactwo i po
roku stosowania na ciele zaczely pojawiac sie ciemniejsze plamki w kolorze skory
pozniej zaczely sie zlewac a teraz biale plamki sa tylko na stopach i
dłoniach.Ja chce stosowac ta diete bo chce sprawdzic czy moje plamki znikna jak
mnie pomoze to Antek jak bedzie straszy tez na nia przejdzie, moze to moja
naiwnosc ale zawziełam sie jak cholera cos musi byc w tych dietach w ktorych
prawie nie spozywa sie weglowodanow, kiedy moja tesciowa byla chora(pisałam juz
rak zlosliwy pluc) i kiedy zaden lek nie poagał, wtedy szukalismy innych metod i
tak dotarłam do Peru-vilcacora i te sparwy i tez dostała diete i tm tez bylo
bardzo malo weglowodanow-to one odzywiaja komrki nowotworowe i powoduja
patologie, wiec moze cos w tym jest, a i jeszcze jedno wit B16 zapobiega
powstawaniu nowotworow wiec moze i tych cholernych guzkow, ten zakonnik z Peru
kazał jej jesc bardzo duzo migdałow bo tam jest ta wit, wiec polecam, zobaczymy
jak bedzie najgorsze w tej diecie to ze zeby uzupelnic tluszcz nieraz trzeba
zjesc gruby plasterk masła bez chleba oczywiscie zobaczymy bede zdawac relacje Przeglądaj więcej postów



Temat: korupcja to nie łapówka
korupcja to nie łapówka
Korupcja to nie łapówka . Łapówka ma tyle wspólnego z korupcją
co dym z papierosa z rakiem . Objęte korupcją społeczeństwo jest
jak rak zżerający organizm . Korupcja osłabia funkcje życiowe
społeczeństwa naturalnie sterowane ewolucją .

Skorumpowane społeczeństwo nie jest w stanie sprostać innym
zdrowszym organizmom społecznym w wyścigu państw o lepszy
byt i wyższy standard , jako że paraliżuje wszystkie organy decyzyjne
społeczeństwa .

Skorumpowany organ , jak każdy inny element społeczeństwa ,
rozwija metody działania służące maksymalizacji zysku i władzy .
Będzie walczył z próbą jego eliminacji , jak każdy organizm .
Będzie się rozwijał , gdy nie zwalczany , jak każdy rak złosliwy .

Łapówka to tylko jedna z przyczyn korupcji . Aby maksymalizować
zyski , skorumpowany organ będzie wprowadzał w środowisku
terror z sygnałem do pozostałych o wpłaceniu odpowiednich
kwot by mógł w stosunku do wpłacających użyć swojej władzy
dla satysfakcji wpłacającego .

Skorumpowany organ dążąc do maksymalizacji zysków , będzie
dążył do zwiększenia swojej władzy . Jest w stanie piastować
nie jedno poważne stanowisko , a kilka takich , które
w normalnie funkcjonującym społeczeństwie może piastować
tylko jedna osoba .

Kompetencje w skorumpowanym społeczeństwie są mniej
istotne w promowaniu a liczy się ewentualna służalczość na
rzecz innych chorych podmiotów .

Oprócz zwiększania władzy w rękach jednego podmiotu ,
skorumpowany organ będzie szukał sojuszników w swoich
poczynaniach , do tworzenia sieci , dając tym samym większe
poczucie bezpieczeństwa sobie jak i też kompletnego rozkładu
potencjału decyzyjnego i twórczego społeczeństwa doprowadzając
tym kraj do nędzy . Przeglądaj więcej postów



Temat: Kto chce nas wykończyć????
Kto chce nas wykończyć????
Od pewnego czasu obserwuję dziwne zjawisko w służbie zdrowia, a właściwie
ostatnio to chyba normalne. Zaraz je opiszę. Koniec sierpnia mam atak
zapalenia pęcherza (tak mi się przynajmniej wydaje) idę do lekarza ogólnego
dostaję skierowanie na badanie moczu - wynik jest odjazdowy, prawie nierealny
są bakterie i nie tylko dostaję antybiotyk. Kontrola za tydzień bakterie jak
były tak nadal są dostaję antybiotyk i skierowanie na posiew moczu (czeka się
około 2-3 tyg. na wynik ja czekam 5 bo wynik zaginął) po antybiotyku trzeba
też odczekać zanim się zrobi badanie. Wynik - fatalny prawdopodobnie coś z
nerkami. Skierowanie do specjalisty czekam dwa miesiące bo wcześniej nie ma
mowy z NFZ-u nie ma miejsc. Idę do specjalisty daje skierowanie na posiew
powtórny bo stary sto razy się zdezaktualizował (nie daje żadnych leków). Od
razu rejestruję się na nastepną wizyte bo przecież jest kolejka. Kolejna
wizyta za 1,5 miesiąca wczesniej się nie da. Czyli w lutym. A teraz pytanie
osoba z chorobą nerek od wrzesnia 2006 r. do lutego 2007 jakie ma szanse na
zdrowe nerki??? Przecież przez ten okres sto razy można umrzeć. Przymusowa
eutanazja?
Nastepny przykład nagle zaczyna mnie boleć noga w biodrze idę do lekarza -
skierowanie na RTG. Zdjęcie wyjazuje niezidentyfikowaną zmianę na kości (guz,
torbiel, trudno ocenić z rentgena), na stopie czarny guzek skierowanie do
specjalisty najbliższy termin no kto zgadnie? - 2 miesiące czekania!!!!
Ludzie jesli to jest rak złośliwy to ja tej wizyty już nie doczekam. Więc po
co ja ciężkie pieniądze płącę z pensji na ubezpieczenie, skoro i tak nie mam
szans dostać się do specjalisty? Piszę to bo jeszcze nie doczekałem się
żadnej wizyty a noga boli jak diabli, ku przestrodze innych - NIE WAŻCIE SIĘ
CHOROWAĆ bo i tak żaden lekarz Wam nie pomoże, gdy będziecie tej pomocy
potrzebować a to co płacicie to zwykły haracz. Ktoś powie idź prywatnie. To
ja odpowiem - to po co haracz? Życzę wszystkim zdrowia w naszej chorej
rzeczywistości.
Przeglądaj więcej postów



Temat: korupcja a dym z papierosa
korupcja a dym z papierosa
Korupcja to nie łapówka . Łapówka ma tyle wspólnego z korupcją
co dym z papierosa z rakiem . Objęte korupcją społeczeństwo jest
jak rak zżerający organizm . Korupcja osłabia funkcje życiowe
społeczeństwa naturalnie sterowane ewolucją .

Skorumpowane społeczeństwo nie jest w stanie sprostać innym
zdrowszym organizmom społecznym w wyścigu państw o lepszy
byt i wyższy standard , jako że paraliżuje wszystkie organy decyzyjne
społeczeństwa .

Skorumpowany organ , jak każdy inny element społeczeństwa ,
rozwija metody działania służące maksymalizacji zysku i władzy .
Będzie walczył z próbą jego eliminacji , jak każdy organizm .
Będzie się rozwijał , gdy nie zwalczany , jak każdy rak złosliwy .

Łapówka to tylko jedna z przyczyn korupcji . Aby maksymalizować
zyski , skorumpowany organ będzie wprowadzał w środowisku
terror z sygnałem do pozostałych o wpłaceniu odpowiednich
kwot by mógł w stosunku do wpłacających użyć swojej władzy
dla satysfakcji wpłacającego .

Skorumpowany organ dążąc do maksymalizacji zysków , będzie
dążył do zwiększenia swojej władzy . Jest w stanie piastować
nie jedno poważne stanowisko , a kilka takich , które
w normalnie funkcjonującym społeczeństwie może piastować
tylko jedna osoba .

Kompetencje w skorumpowanym społeczeństwie są mniej
istotne w promowaniu a liczy się ewentualna służalczość na
rzecz innych chorych podmiotów .

Oprócz zwiększania władzy w rękach jednego podmiotu ,
skorumpowany organ będzie szukał sojuszników w swoich
poczynaniach , do tworzenia sieci , dając tym samym większe
poczucie bezpieczeństwa sobie jak i też kompletnego rozkładu
potencjału decyzyjnego i twórczego społeczeństwa doprowadzając
tym kraj do nędzy . Przeglądaj więcej postów



Temat: Podkulski kupuje wszystko
To fakt!
Rysiek Podkulski jest skuteczny jak rak złośliwy.
Tak samo jak rak toczy organizm tak Ryszard toczy tkankę miejską Rzeszowa. Przeglądaj więcej postów



Temat: Zachodniopomorskie na billboardach
Rak złośliwy z przerzutami
ZAPOL to rak. Podłe złośliwe raczysko z przerzutami na Golanowskiego i paru
innych urzęasów trzymających się stołka. A instrukcje przed wyborami płyną z
góry. Przeglądaj więcej postów



Temat: niepokojące zmiany w piersi
dziś już wiemy, że to rak złośliwy piersi.
Lekarz stwierdził to na podstawie usg.
Nie wiemy co robić.
Czy jest tu ktos z wrocławia. proszę o rady,
jakieś namiary na dobrych onkologów.
Proszę pomóżcie!!!! Przeglądaj więcej postów



Temat: co to jest za choroba?


"najgorsza choroba" to zapewne rak złośliwy, prrowadząca do szybkiego zejścia,
mnie takie określenie akurat nie zdziwiło, tyle, ze niepotrzebnie w ogóle
zostało użyte
pozdr:) Przeglądaj więcej postów



Temat: My, Folikówki :)
Cześć Dziewczynki

No od razu radośniej się na forum zrobiło
Majowa Panno - cóż...uśmiecham się do Ciebie i chyba przyszło Ci pogratulować
MYślimy chyba wszystkie o tym samym. Zazdroszczę Ci,że tak w pierwszym cyklu
Ci się udało Ale masz fajnie!

Kasiu - no!Na to czekałam
Piekny ten wierszyk sierpniowy Ci wyszedł Jest taki ciepły i pozytywny
Poprawił mi nastrój zdecydowanie - mam nadzieję, że Ewaci i Adrastei, które dziś
mają smutny dzień (przytulańce dla WAS *), też poprawił humor.
No i Martusi i Amonii też pewno się lepiej na serduszku zrobi...

Nadya, więc jednak to rak złośliwy Tak mi przykro!
Ale wiesz to ogromne szczęście (takie właśnie szczęście w nieszczęściu), że
wykryto go od razu i będzie zabieg. Teraz juz powinno być tylko dobrze.
I wcale Ci się nie dziwię, że nie masz teraz głowy do staranek i liczenia dni.
POwiem Ci,ze tak jest lepiej...Ja niestety nie umiem sie uwolnić od wewnętrznego
kalendarza i żyję dniami cyklu

Kochane, jestem już w stolicy z mężem. Dziś byłam w NOvum.
Pęcherzyk w 12dc ma 18mm, bakterią e.coli w moim posiewie z szyjki macicy pani
dr się nie przejęła, stwierdzając, że pojedyncze kolonie bakterii to zjawisko naturalne i nie ma się czym martwić.

A pieczenie przy oddawaniu moczu nie jest spowodowane bakterią, lecz podziębieniem pęcherza (przewiewne sukienki, kąpiele w jeziorze...).
Pani pielęgniarka zaserwowała mi zatrzyk z pregnylu na pęknięcie pęcherzyka i .... - o ile wyniki posiewu męża wyjdą dobre - jutro o 18 pani dr zrobi nam inseminację. Cała jestem w nerwach i dziwnie się czuję, że tak szybko podjęłam tę decyzję. Po prostu jestem desperatką
POzdrawiam Was wszystkie gorąco!
Ps. Misia, strojem się nie przejmuj. Włóż letnią sukienkę i już.
I tak jesteś piękna
Martusia, kiedy wracasz z delegacji? I nie miej wyrzutów, że nie odpisałaś na maila, bo przecież nie po to pisałam, żeby Ci jeszcze kłopot robić
Buziaczki *




Przeglądaj więcej postów



Temat: Rak zlosliwy trzustki z przezutami do watraby
Rak zlosliwy trzustki z przezutami do watraby
Witam wszytkich na forum. Czesto sledzilam to forum ale poraz
pierwszy zdecydowalam sie napisac od czasu zarejestrowania.
Moaja mama (53 lata) nagle zachorowala w gruniu. Dostala zoltaczke,
kolejna diagnoza brodawka vortera, potem guzek na dwunastnicy, potem
w nefralgicznym miejscu blisko tzrustki, potem ze to guz trzustki a
na koniec ze jest nowotoworowy. Mama miala bardzo ryzkowan operacje
( lekarz dawal 50 % na sucess) ale udalo sie i przezyla, mimo ze
stan byl bardzo niestabilny. Ta operacja to tzw Whipple operation-
wycieto jej glowe trzustki i cala dwunastnice, pecherzyk zolciowy,
cos z wezlow chlonnych i ...no wlasnie okazalo sie ze miala przezuty
na watrobe, trzy zostaly wyciete. Lekarz ordynator powiedzial ze
wszytko co zle zostalo wyciete, ale poniewaz nie ma pewnosci czy cos
nie zostalo niezauwaone lub nie rosnie glebiej w watrobie zalecil
chemie. Zgloslislimy sie do centrum onkologi gdzie mmauska miala
podawana chemie Gemcytyna czy jakos tak ( pol gozinna kroplowka co
tydzien). Po pierwszej serii 8 chemii ktore przeszla bez problemuu
markery spadly o 80 procent z ponad 600 na ok 135. Miala byc druga
seria ale tu zaczely sie problemy, zle wyniki krwii i nie dostawala
jej co tydzienb, czasem miala przerwy dwutygoniowe. markery po
drugiej serii w okolicahc czerwca byly 200 ( czyli powiekszone) .
mamuska zaczela sie gorzej czuc, wymiotowala i miala rozwolnienie.
Bylo u nas pogotowie. Stwoiertdzono niezyt zolodkowo-jelitowy.
Dostala zastrzyk przeciwwymiotny i miala miec ostra deite na kaszce.
Zaczela jes i n ie wymiotowala. Ale schudla przerazajaco. Zaczela
chudnac mniej wiecej o kwietnia. Wazy poniezej 50 kg przy wzroscie
165 cm. Nie dawno psuchly jej obie nogi. Trafila do szpitala.
Dostala lekarstwa na siusianie. Brakowalo jej bialka to podano
osocze. Nogi odpuchly po 3 dniach. Na nogach ma dziwne slady, ktore
wygladaja jak alergia. W ciagu paru dni schudla 5 kg, okazlo sie zt
o przez wody ( wodobrzusze) jakie wysiusiala. wody te tez opadlyu do
stop. lekarz stwoierdzil ze to wzytko zwiazane jest z niewydolnoscia
watraby a to zwiazane jets z glowna choroba. USG wykzalao zminay
echogenne na watrobie. Czy to wszytko oznacza przezzuty na watrobie ?
Kazde USG pokzaywo ze wszytkie organy byly bez zmina, te usg z
kwoetnia zaczelo pokazywac zminay w watrobie o wzmozonej ( w lipcu
o podwyzszonej) echogenicznosci. Co to dokladnie oznacza?
Mama miala dodatkowo zapalenie moczowe i dostaje antybiotyk. Bola ja
bardzo krzyze. Od paru dni. Przy oddawaniu stolca czuje taki sam bol
jak osoba ktoraby sie zatrula i oddawala stolca. Mamuska bardzo
cierpi. Widze to w jeje oczach. Ciagle pokryjomu bierzez tabletki
przeciwbolowe. czy ktos jest w stanie powiedziec mi jaki jest stan
mojej mamy i jakie jest rokowanie n dalsze zycie ?
czy ktos z was zna dobrego do polecenia onkologa w Poznaniu.
Poradnia do ktorej chozimy przestala dawac chemie mamie od 2 mc.
kazali wrocic we wrzesniu, ale wydaje mi sie to troche dluga przerwa
wiec nie wiem czy nie pochodza do tego obojetnie. Nie chce sie
poddac!!ale nie wiem co robic? Jak pomoc, bo chce zrobic co tylko
bedzie mozliwe? Prosze o porady! i wasze doswiadczenia!!!!
I jescze jedno. Czy mamuska powinna znac prawde o swoim stanie
zdrowia, bo na razie nie zna prawdy do konca? Jutro ma rozmawiac z
psychologiem, a ja sama nie wiem czy psycholog powinnien ja
uswiadomoc. Prosze o pomoc , bo nie wiem co mam robic. Walczymy z ta
choroba od grdunia 2008 ale teraz wszytko zaczyna wygladac coraz
bardziej powznie i bardzo bardzo sie boje o moja mame. Przeglądaj więcej postów



Temat: Życie z wyrokiem śmierci
moj tata pojechal do szpitala na wyjecie kamieni z woreczka,po
operaci zadzownilam do niego jak tylko sie obudzil,mowil ze czuje
sie bardzo dobrze,po glosie slyszlalam ze jest zadowolony,nie
wiedzial jeszcze ze....No wlasnie jak sie okazala nic mu nie wyjeli
bo zajrzeli do srodka i okazala sie ze "cos znaleszli"nie chcieli
tego rud=szac,skierowali na badania itp.i tak sie zaczelo...Okazalo
sie ze to rak,zlosliwy woreczka zolciowego.Moj tata od dawna mila
problemy z rzalodkiem,czesto go bolal caly brzuch,ale lubil dobrze
pojesc,tlusto,szczegolnie wieczorami.Mysle ze to wszystko plus
stres,ktory przezywal w zwiazku ze zwolnieien z pracy w wieku
przedemerytalnym spowodowal raka.Byl na miejscu tu gdzie ja sie
leczyl,tj w tym samaym miescie,mieszkal u cioci (swojej siostry),jak
tylko konczylam prace jezdzilam do niego,nigdy nie zapomne tego
widoku,lezal na kanapie,ogladal tv i z dnia na dzien bylo go coraz
mniej,raz przy m,nie dostal ataku,caly sie trzasl,bylo mu
zimno,bylismy przerazeni,nie wiedzielismy co robic,po chwili
przeszlo.Za kazdym razem jak jestem u tej cioci wspomnienia
wracaja.Zakwalifikowal sie to leczenia jakiegos takiego niby super
skutecznego ze Szwajcarii,bardzos ie cieszyl,bardzo chcial sei
zakwalifikowac,bo to byla nadzieja,w trakcie tego leczenia dostal
zoltaczki,trzebabylo przerwac,zalamal sie totalnie.Lekarz powidzial
nam wprost i to w jego obecnosci ze nic nie da sie zrobic.Myslalam
ze zabije tego lekarza,mialam zal ze nie daje nadziei tacie,tak sie
nie robi,wyszlismy pograzeni w placzu.Zawizliscy tate do naszego
rodzinnego domu,jakos sie zylo,tata lezal patrzyl na obrazek
Korzystalismy nawet z bioenergoterapeutow,tata moze nawet im nie
wierzyl,ale zeby miec swiadomosc ze robi sie wszystko co jest
mozliwe sprobowalismy nawet tego,miala nagrane kasety z glosem tego
terapety i sluchal,chcial cudu.szczerze mowiac zadne z nas chyba
glosno nie powiedziala o smierci,nie przychodzilo to nam do
glowy,liczylismy na cud,codzinnie odmawialam
rozaniec,blagalam...Przyjezdzlam do domu na kazdy weekend bo
pracowlaam w innym miescie.Byla sobota,wstalam rano tata zle sie
czul,chcial wymiotowac,podalam mu miske ale nie zwymiotowal,mdlilo
go,mama zadzwonila po lekarza ktory go tu w miescie
prowadzil,przyjechal zbadal go i dal taki lek w
serce,strzykawka,welfron zostal na skorze i kazal nam za jakis czas
znow dac tacie ten lek,ja patrzylam jak to sie robi,tata byl
wystaszony,patrzyl na mnie wilekimi oczami,uspokoilam go ze wszystko
jest ok,po chwili taka zaczal miec problem z oddychaniem,brakowalo
mu powietrza,udawalismy przed nim ze wszystko ok,zeby sie nie
stresowal tym lekiem,ale ja widzialam ze cos sie dzieje,mam sie
wystaszyla ,tata spojrzal w okno i wyzional ducha,zrobil ostatni
gleboki wdech i odszedl do lepszego swiata.nigdy nie zapomne tego
widoku.Minelo 4 lata,Nadzieje umarla w nas ostatnia,do konca nie
chcielismy uwierzyc w to co sie dzialo,nie zgadzalismy sie z
tym,walczylismy na tyle n ile moglismy,do lekarzy mam zal ze przy
tacie mowili o braku nadziei,o to ze dzownili i pytali jak jest a
tak naprawde robili sondaz ile pacjent wytzrmal w tej chorobie
czasu,czy jeszcze zyje itp,od momentu dowiedzenia sie o raku minelo
6 miesicy zanim tata odszedl,to ponoc max w tym typie
nowotworu.czesto o tym mysle,chociaz z drugiej strony wiem,ze tata
jest teraz w lepszym swiecie i mam nadzieje ze jest z nas
dumny.Pozdrawiam i zycze wszystkim duzo nadziei bo ona jest w tej
walce najwazniejsza Przeglądaj więcej postów



Temat: refleksje po smierci
Eliano!
Od śmierci mojego taty - 31.07.08 mam dokładnie te same
przemyślenia...Tzn. analizuję całą walką z chorobą i wyciągam
wnioski:
1. Leczenie ziołami i energią - nie stosowaliśmy bo od początku
razem z tatą nie chcieliśmy ryzykować! Większość takich usług i
produktów to zwykłe naciąganie chorych!!! Z resztą biorąc tyle
leków, co mój tato - bałabym się włączaś jakiekolwiek zioła, nigdy
nie wiadomo jaka będzie reakcja... Każdemu odradzam zioła, dziwaczne
preparaty chińskie, "códotwórców" itp...
2. Medycyna konwencjonalna ponad wszystko - jednak nasza "polska"
służba zdrowia to jedno wielkie "G..."!!! Tato leczył się w CO w
Bydgoszczy, które właśnie zajęło pierwsze miejsce w rankingu
najlepiej zarządzanych szpitali. Wszyscy chwalą sobie ten szpital -
a ja śmię twierdzić, iż wcale nie jest tam tak doskonale. Mam żal do
lekarza prowadzącego - za olewający stosunek do pacjenta! Mam
wrażenie, że taki onkolog czy radiolog widząc diagnozę "rak
drobnokomórkowy płuc, złośliwy" - przekreśla w tym momencie pacjenta
i nie stara się nawet walczyć! Wszelkie badania (tomografia,
rezonans) są zlecane zbyt późno albo ograniczane!!! Widząc gołym
okiem jak mój tato słabnie, mając wszelkie objawy przerzutów do
mózgu - Pani doktor zleciła rezonans głowy w trybie pilnym - za m-
c!!!!!!!! Tego dnia taty już z nami nie było!!! Wiedząc, jak szybko
i jak często rak złośliwy płuc przerzuca się do mózgu - dlaczego
szanowna Pani doktor nie zleciła badania głowy już wcześniej?
Zaniedbanie? Oszczędności??? PRZY RAKU PŁUC ZŁOŚLIWYM ZAWSZE RÓBCIE
REZONANS MAGNETYCZNY ew. TOMOGRAFIĘ GŁOWY nawet prywatnie! Jeden guz
można usunąć - chociażby oznaczało to kilka tygodni, m-cy życia! Ale
sześciu jak miał mój tato - już nie (za późno)!!! A dałabym wszystko
aby móc mieć tatę nawet tydzień dłużej!!!
3. W CO BYDGOSZCZ podczas radioterapii pielęgniarka nie
zabezpieczyła taty należycie przed promieniowaniem, nie dała mu
nawet podgłówka!!!!!! SZOK
4. Recepcja w CO BYDGOSZCZ (przy radioterapii)- zwłaszcza jedna z
Pań zdaje się nie być na właściwym miejscu. Jest niemiła, opryskliwa
i niegrzeczna! Niechętnie udziela informacji! Zupełny brak
profesjonalizmu!!!! A każdego dnia przychodzą tam setki chorych,
wycieńczonych leczeniem - a Pani recepcjonistka zachowuje się jakby
robiła wielką "łachę" rejestrując ich, bądź wskazując drogę do
gabinetu, oddziału ...
5. Moja rada - walczcie o każdy termin! W nowotworach liczy się
każdy dzień!!! Mój tato czekał tygodniami na pobyt w szpitalu, na
chemię, na radioterapię, każde kolejne badanie. Nie dajcie się
zwieść! Mój tato 42 lata płacił ZUS (nigdy nie był bezrobotnym,
nigdy nie korzystał ze zwolnień lekarskich z błachego powodu) - a
kiedy zachorował na wszystko musiał czekać... A składki opłacał
zawsze w terminie!!!! To żenujące, jak leczy się w Polsce
nowotwory!!!! Nic dziwnego, że średnia przeżycia chorych na
nowotwory w Polsce jest nieporównywalnie niższa niż w innych
krajach EU czy w USA.
6. Zgadzam się z tobą Eliana, że oprócz chemii i lamp nie ma innych
metod leczenia ( a raczej przedłużania życia).
Na koniec dodam, że był to pierwszy przypadek nowotworu, z jakim
miałam styczność, mam świadomość, że rak złośliwy to wyrok - ale
nienalezyte i nieterminowe leczenie, niepodejmowanie przez lekarzy
walki i ich obojętność niepotrzebnie skraca życie chorym...
Mój tato bardzo dzielnie znosił chorobę i może dzięki temu udało mu
się być z nami przez 13 m-cy...
Przeglądaj więcej postów



Temat: NASZE HISTORIE
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
kurczak1 31.01.08, 14:53 Odpowiedz
Mój tato zauważył u siebie krew w moczu bodaj w październiku. Był u
urologa, zrobił wyniki, został wysłany na USG pecherza. Nic nie
wykazało. Bardzo juz wtedy był słaby a został wypisany ze szpitala
w "stanie ogólnym dobrym". Po powrocie do domu dostał skierowanie na
tomografię nerki, mimo że juz podczas usg było wiadomo że to będzie
konieczne, ale wciaz leczy sie chorobe a nie pacjenta. Wynik był
jednoznaczny: zaatakowana nerka, wątroba, nadnercze. Na operację
(dzis uwazam e zupełnie zbędną) czekał chyba 2 tygodnie, w każdym
razie cały okres świateczno- noworoczny. To były najgorsze świeta w
naszy,m życiu. Po operacji wstał kilka razy. Któregoś dnia sie
przewrócił. Dziś nie wstaje, rzadko kojarzy rzeczywistosc, ostatnie
wyniki wykazały przerzuty do kosci. Na chemie za późno. Gaśnie w
zatrwazajacym tempie. Jest w hospicjum.

Od siebie: Nie wiem co dodać .Nie obwiniam nikogo. Ta choroba taka
jest. Myśle jednak o bezsilności jego i nas wszystkich. Bezsilnosci
wobec choroby i papierk,ów, które czesto przysaniaja człowieka. Nie
powiem ze gdyby...to..., bo byłaby to zabawa w obwinianie. Poweim
jeszcze że osoby cierpiace i ich rodziny są częśto same z bólem. Mój
tato trafił na naprawde dobrą opieke w malutkim ślicnym hospicjum,
na psycholog, która pomaga rwnież mojej mamie, na wolontariuszy i
wspaniałych ludzi. Codziennie ktoś z bliskicch go odwiedza, rodzina
mu pomaga sobie wzajemnie tez.
Ale dlaczego dopiero teraz gdy umiera? Dlaczego wczesniej w szpitalu
nie bylo psychologa? Dlaczego brak wsparcia ze strony lekarzy dla
mamy, która wpadła w depresje? Dlaczego ksiądz nie potrafi pomoc?

I wreszcie dlaczego ja sama zblizyłam siedo taty, porozmawiałam z
nim i powiedziałam ze go kocham dopiero teraz, gdy umiera...?

Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
kolia24 17.03.08, 20:53 Odpowiedz
witam
Hisotria mojego dziadka byla dosc krotka, raka zoladka wykryto na
poczatku stycznia 2007 roku natomiast dziadek zmarl po 6 tygodniach.
Po prostu wykryto, kiedy bylo juz za pozno na cokolwiek. Mial
przerzuty do kosci, do watroby. Strasznie sie meczyl ale zmarl w
domu, otoczony rodzina.
Ja nie bede tutaj opisywac calej histori leczenia, bo nawet jej nie
ma. Boli mnie inna sprawa. I z tym nie moge sie pogodzic.
W 1993( a wiec 14 lat przed smiercia) u dziadka, wykryto podczas
rutynowych badan malutkiego 1 cm guza(jak sie okazalo rak zlosliwy)
w prawym plucu. Wtedy szybkie badania , operacja- usuniecie polowy
pluca. Po tej operacji dziadek szybko doszedl do siebie. Nie mial
zadnych naswietlen, chemioterapii, po prostu rak byl tak malutki ze
nie bylo to konieczne.dziadek byl osoba bardzo pogodna, wesola , nie
lubial chorowac, lezec w lozku , wiec szybko powrocil do swoich
zajec-glownie dzialka. Cieszyl sie zyciem.
Kiedy opuszczal szpital po operacji, szpital w Zabrzu- dostal
zalecenie co pol roku kontrolne rtg pluc i wizyta w zabrzu na
kontroli. I to jest to co mnie boli. Wizyta ta trwala ok 5 minut.
Lekarz sprawdzil zdjecie, czyste , wiec ok. Pgratulowal dziadkowi i
zapisal wizyte za pol roku. Poniewaz nic sie u dziadka zlego w
plucach nie dzialo, z czasem wizyty ograniczono do kontroli raz w
roku. I tak sobie dziadek raz do roku jezdzil do zabrza na kontrole.
My jako rodzina cieszylismy sie, dziadek mial raka ,pokonal go,
jedzil na kontrole ,wszystko bylo ok. Ale jednak nie bylo. Bo rak
zaatakowal , zaatakowal po kilku latach w inne miejsce.
Przed kazda wizyta dziadek robil rtg pluc i morfologie. W ostatnim
roku - wyniki mial slabe, na pewno mial podwyzszone OB. No i juz
bole zoladka, kosci. Ale mimo to kontrolna wizyte w Zabrzu przeszedl
bez problemu.
I wlasnie to mnie najbardziej boli. Dlaczego czlowiek , ktory
pokonal nowotwor, nie jest objety jakims specjalnym programem
kontrolnym raz do roku. Przeciez wiadomo , ze jak choroba wroci, to
zaatakuje w inne miejsce. Dlaczego takich osob, nie wysyla sie
profilaktycznie na kontrole calego organizmu.
I tutaj moja prosba do osob, ktore pokonaly nowotwor, sprawdzajcie,
kazdy najmniejszy bol,kazda drobnostke.
Pozdrawiam wszystkich i zycze duzo sily !


Przeglądaj więcej postów



Temat: guz jądra
Witam wszystkich ciepło!
Gosiu, bardzo dobrze Cię rozumiem. Mojego narzeczonego (rok młodszy od Twojego) zdiagnozowano w środku listopada. Operację (orchidectomia) przeszedł pod koniec listopada (cudem udało nam się załatwić szpital, bo były bardzo odległe terminy). Początkowo miał bóle w okolicy biodra i ginekomastię (powiększone gruczoły sutkowe). Po badaniu USG okazało się, że to guz jądra (i jądro do usunięcia). Dostał skierowanie na Onkologię. Przed zabiegiem zrobiono mu markery, które wyszły więcej niż kosmicznie (kilka tysięcy przekroczona norma jednego, drugiego jeszcze bardziej kosmicznie). Po usunięciu jądra czekaliśmy na wyniki (w sumie tydzień czasu, bo badania robione były na miejscu). Okazało się, że zostanie przeniesiony na oddział chemioterapii. Zrobili mu kolejne badania. Konkretnie RTG i TK klatki piersiowej i jamy brzusznej. W płucach dwa guzki o śr. 13mm i 6mm. Lekarz powiedział, że zajęte są zaotrzewnowe węzły chłonne. :( Oznajmił też najstraszniejszą diagnozę - rak złośliwy. :((( Więc chemioterapia okazuje się niezbędna. Podczas pierwszego kursu miał nudności i raz wymiotował, dostał wówczas zastrzyk i się ustabilizowało. Po wyjściu ze szpitala (ok. 2 tyg. temu) miał się stawić na badanie krwi i ewentualną dolewkę. Dolewkę dostał. Dziś był na kolejnym badaniu krwi, ale dolewki nie dostał. I w sumie sama nie wiem czy to dobrze czy źle (może ktoś podpowie?!). Zaraz po świętach zaczyna drugi kurs chemioterapii. Zostanie tam do nowego Roku.
Jeśli chodzi o Jego samopoczucie... Nie narzeka na brak apetytu. Je jak zdrowy chłop, czasem nawet aż się dziwię.. Jeździ autkiem, zajmuje się swoimi ulubionymi zajęciami (żeby nie zapeszyć!). Ale niepokoi mnie kaszel. W sumie to moja wina, bo ledwo mówię (chrypa) i co chwilę kaszlę. Boję się, że czymś go zaraziłam. Czasem mi myśli nadbiegają w stylu "A jak to się rozszerza?!" (tfu tfu tfu!), ale nie poddaję się. Sama już nie wiem skąd ten kaszel...
Lekarz mówił, że trzeba przestrzegać kilku podstawowych zasad: dieta lekkostrawna, niemęczące obowiązki, a najlepiej więcej przyjemności, żadnego palenia, i najważniejsze - wiara i pozytywne myślenie. Co do leków, powiedział, że w zasadzie może brać te leki, które przepisują lekarze zdrowym ludziom (ponoć lekarze odsyłają chorych z kwitkiem gdy dowiedzą się o diagnozie, dlatego mówił, żeby się nie dać wykopać poza margines). Nie polecał też żadnych witamin i minerałów, bo uznał, że nie są potrzebne. Ale ja i tak się boję, że jakiś lek może kolidować. I na ten kaszel, który mu się nasila :( boję się dać nawet syropu czy cholinexa. Dobrze robię? Pewnie nie, ale co w takim razie podać?! Może ktoś jest w stanie polecić cos konkretnego?

Jakby tego było mało, sama mam problemy ze zdrowiem. Tyle, że dla mnie ratunku prawdpodobnie nie ma. Lekarz mówił, że muszę się godzić na takie samopoczucie jakie mam. :(

Wiem z jakim problemem się borykamy, ale wierzę, że Nam się uda pokonać te choróbska. Powiedzieliśmy sobie, że nieważne co to jest. Nieważne jak się nazywa i nieważne jakie są prognozy, WYZDROWIEJEMY! Wierzymy w to, bo wiara czyni cuda.

Lens Armstrong tez chorował na raka jądra, też miał przerzuty. I wyszedł z tego. Dziś jest zdrowy. Dużo jest takich przypadków, więc nadzieja widoczna jest! Trzeba tylko trzymać się zaleceń lekarza i wierzyć.

Gosiu, nie poddawaj się negatywnym myślom! Guz nie oznacza raka!! Wszystko zależy od wyników. Może nie jestem dobrym przykładem, bo straszna ze mnie panikara. ;) Niemniej jednak ja się trzymam i jestem dobrej myśli. Ty też powinnaś!

Życzę Wam pozytywnych wyników i uśmiechu w myślach! Buziaki. :) Przeglądaj więcej postów



Temat: Ciąg dalszy afery korupcyjnej we wrocławskim Ur...
Gość portalu: Stefano napisał(a):

> Badz incognito , albo badz Kuklinskim , badz kim chcesz , ale pomoz skonczyc
z
> ta cholerna obluda , z tym syfem , z zyciem w bagnie .


Mi się już płakać chce jak widzę w którą stronę rozwija się to wszystko w
Polsce.
Taki wielki kraj, na arenie międzynarodowej nic nie znaczy , nikt się z nim
nie liczy, wkoło się wszyscy pod nosem śmieją.
O tak bogatej kulturze , historii i doświadczeniu .
Owładnięty całkowitą demoralizacją klasy politycznej, przesiąknięty korupcją
aż do szpiku kości. Co jest z waszym instynktem samozachowawczym?
Mam wrażenie iż takie spustoszenie w umysłach w wartościach narodowych jakie
zostało w ostatnich latach dokonane, nie dokonała nawet komuna w 50 latach.
Nie ma ludzi odpowiedzialnych za naród , wykształciła się klasa
kapitalistyczna która niszczy naród. Ludzie tracą grunt pod nogami, prace a
nawet dach nad głową. Zdrowi ludzie , w sile wieku. Nie widząc innych
perspektyw, schodzą na drogę przestępstwa.

Ja wiem że jest kryzys, ale kryzys jest na całym świecie , tak że nie tu
trzeba szukać wytłumaczenia. Nie może być tak iż podczas tego kryzysu jedni
nadmiernie bogacą się kosztem społeczeństwa. Jak ten rak złośliwy rozwija swój
układ krwionośny w organiźmie, rośnie i niszczy go. Jak jemioła na drzewie
odżywia się pijąc soki drzewa doprowadzając to drzewo do powolnej śmierci.
To przecież tak nie może być dalej.

Zbliżają się wybory , pospólstwo już patrzy gdzie można by było podłączyć się
do tego organizmu społecznego ,wypijając mu krew. Już wzrosła aktywność
niektórych wampirów i patrzą gdzie tu najlepiej naobiecywać i przekręcić na
swoją stronę jak najwięcej wyborców.

Szczególnie ci co już upili się kilkakrotnie tą krwią , znają jej smak , i
mają tak rozbudzony apetyt na tą krew iż nie mogą spokojnie spać.

Cóż zostało narodowi , jeszcze przecież żyje ? A więc dopóki żyje, zaśpiewać
chociaż początek hymnu narodowego „ Jeszcze Polska nie zginęła póki my
żyjemy……”.
Bo kto wie, może za kilka pokoleń nie będzie już nikt miał ochotę i interes
zaśpiewać ten hymn . Będzie on bez podmiotowy, zresztą już się pomału staje.
Spotkałem się już bowiem z opiniami rodaków w Polsce którzy powiedzieli.

" Boże niech nas wezmą pod zabór, niech przeprowadzą Niemcy referendum , już
nie mogę tego wytrzymać i zagłosuje przeciwko własnej Ojczyźnie "

Włosy stają na głowie jak się coś takiego słucha, jak to człowiek musi dostać
po grzbiecie od własnych rodaków, żeby coś takiego powiedzieć.

Alen.
Przeglądaj więcej postów



Temat: Litwiński i Urban chcą uzdrowić politykę i PO
Trochę się naprodukuję pisząc to, bo wiem że Pan to czyta.Panie
Arkadiuszu, nie da się was uzdrowić, ot tak debatą, żre was
rak,złośliwy, i chemia tu nie pomoże, tylko skalpel, i trzeba go
amputować z dużym marginesem, radni PO, i inni działacze, są w
układach z pracownikami ZBiLK. Ja się czepiłem tematu mieszkań bo
żeby im dać, to naszą rodzinę w bezczelny sposób ograbiono z
rodzinnego mieszkania po rodzicach, w którym mieszkaliśmy od
lat,kłamali bezkarnie urzędnicy, radca prawny, i vc-e Prezydent,
obiecali nam uczciwy proces w Sądzie o przesłuchanie świadków co do
faktu zamieszkiwania w spornym lokalu,na ul Mazurskiej 25/33 w
Szczecinie, a potem dranie podstępnie wystąpili o opróżnienie
lokalu, z tego samego art. KC, co się eksmituje ludzi zakłucających
porządek domowy i nie płacących czynszu, z podstawą prawną (brak
tytułu najmu). Nie przekona mnie Pan, Pan tu kiedyś bronił panią
Banaszak, i radnego PO,Sieńkę, ja do wszystkich 52 "niezbędnych" z
listy CBA mam taki sam stosunek, ale tych dwoje znam to się odniosę.
Że pani Banaszak promuje Szczecin, to się dowiedziałem od CBA, ja tu
mieszkam od 1950 r. wiem że Julian Tuwim tu mieszkał, znani aktorzy
i reżyserzy, tacy jak Janusz Bukowski, Andrzej Maj, czy Maciej
Englert, oni faktycznie promowali nas, tu jakiś czas mieszkali,
grali w teatrach i reżyserowali, ale mieszkań nam nie zabrali!
Proszę mi napisać, gdzie występowała pani Banaszak? Bo ja wiem że
nigdzie, dostała mieszkanie za darmochę, wykupiła, sprzedała, i
wyjechała! Taka niezbędna! Po prostu szwindel,układziki, jak cała
reszta zresztą. No a pan Sieńko? No cóż, kiedyś jak protestowałem
przed Magistratem (11 pikiet), przeciwko właśnie temu złodziejstwu,
w białych kołnierzykach, i krawatach, to pan Sieńko podszedł do mnie
i zamiast zaproponowć nam pomoc, to powiedział że te moje protesty
to polityczna sprawa! Nie znałem jeszcze wtedy listy "niezbędnych"
CBA, protestowałem wtedy przeciwko skombinowaniu sobie mieszkań,
148.m.kw i 110.m.kw. przez Prezydenta i
przewodniczącego "Solidarności" Jurka, Pan tu pisał o nim Panie
Arkadiuszu, że wybitny transplantolog, i sramto-tamto, że PAM, by
runoł bez niego itp. Otóż pan Sieńko, to się specjalizuje wąsko, ale
w pisaniu listów w obronie Nitrasa, a miejsce przy stole
operacyjnym, zamienił na fotel radnego! Nie da się tych dwóch rzeczy
połączyć, bez negatywnej konsekwencji dla jednej z nich! Pan Sieńko
był kiedyś moim sanitariuszem, nie dostał się na studia bo nauka mu
nie szła, i dlatego musiał przez rok nosze ponosić, komuniści dawali
za to dodatkowe punkty, uważając że praca uszlachetnia, pana Sieńki
nie uszlachetniła, jak ukończył już te studia, to przestał kolegom z
pogotowia mówić dzieńdobry, potem słyszałem że popełnił plagiat
pracy doktorskiej, wiem że to niezły kombinator, bo mojemu synowi, w
wieku Sieńki, powiedziano że jak zarabia 1200.zł, to stać go na
wynajem, i nawet socjalne nie przysługuje, to Sieńko pomimo że
zarabiał wielokrotnie więcej, mieszkał w willi z rodzicami, to nie
miał żadnego problemu w ZBiLK. Panie Arkadiuszu, proszę mi uprzejmie
napisać, jakie to naukowe gremium, wystąpiło o mieszkanie
dla "niezbędnego" Sieńki? Tylko konkretnie, Rektor, dziekan, czy
szpital? Czy kolesie z Rady Miasta i ZBiLK? I tak jest ze
wszystkim "niezbędnymi" układy, układziki, koteria. Wie Pan, ja się
przypomnę Państwu przed wyborami, do Rad, Sejmu, czy Prezydenckimi,
bo Pan Nitras, też te moje pikiety oglądał, widziałem go, robił
wrażenie że totalnie mu to zwisa, wie Pan, byłem też na waszej
konwencji na dziedzińcu Zamku, Pan też był, zresztą wszyscy
byliście, i co mówił Pan Tusk, mówił że będzie nam się żyło lepiej,
wie Pan jak teraz to powie ponownie, to w kontekście tego co się
wyprawia w Szczecinie, czy też wyprawiało, i nikt nie poniósł kary,
to go chyba obrażę publicznie.Pozdrawiam Przeglądaj więcej postów



Temat: czy SCR jest od tego?
tateti napisała:

> SCR to spółka prawa handlowego której zadaniem jest prowadzenie
> działalności gospodarczej polegającej na zarządzaniu
> nieruchomościami. Spółka utrzymuje się ze sprzedaży nieruchomości
> które zidiociali radni oddali jej na własność

To nie było tak bardzo idiotyczne... wbrew pozorom. To jest spółka
nomenklaturowa zatrudniająca 19 osób na stanowiskach kierowniczych i
inspektorskich. Zarządzają tylko(!!!) 5 kwartałami z czego dochody
sa bardziej jak odchody... czyli nie ma możliwosci wygenerowania
jakis normalnych dochodów. Spółka nie zajmuje się sprzedażą
nieruchomości tak naprawdę...
nie ma w niej też już jakiś fachowców od renowacji, wszystkich
przegonili na 4 wiatry.. ale ma rzecznika prasowego! ja pierniczę,
taki adm, czy tez administrator - czytaj: cieć, ma rzecznika
prasowego!!!!
Zatem ... pozostanie tej spółki, własności Urzędu Miejskiego ma
wielki sens. Jest to spokojna przystań i schronisko dla bezrobotnych
polityków i ich bamboszowych.. daje to duże możliwości manipulowania
funduszami, min. na imprezy i dzielenie się z kumplami odcinanymi
kuponami. SCR w końcu współpracuje z najsłynniejszą firmą SAA!!! Do
5 kwartałów miasta (co jest smieszną w sumie masą nieruchomości jak
na spółka prawa handlowego) mamy 19 kowbojuf z gwiazdami szeryfa
plus ta spółka ma zarząd, radę nadzorcza etc. etc. etc.

W sumie ile stanowisk do wyciągania szmalu z kasy spółki, czyli z
naszej miejskiej kasy???? Więc to nie byli "zidiociali radni", ale
szczwane gapy. Oni potrzebują takich SCR-uf w miescie jak ryba
ręcznik :)))))

SCR to nawet nie wrzód na duppppie, ale rak, złośliwy nowotwór
śródmieścia .... nie da się z przez ten twór nic tu zrobić.
Realizują politykę własną i Fyftka. Który im patronuje! Prezydent
Szczecina jest PATRONEM - całkiem oficjalnie, co się podaje i
podkreśla - patronem SCR!!!!!!!!!!!!!!!!!!

teraz SCR zadłużył się na ... 8 mln???? miał remontować
podwórko ... i remontuje! ciekawe co brylantowany prezes SCR-u
wymyśli za ten remont? Bo to nie jest własność scr-u tylko miasta,
to przestrzeń publiczna, która powinna być dostępna dla właścicieli
i użytkowaników kamienic..... obawiam się że brylantyna ma w głowie
szczwany plan i jeszcze nie jedno o tym planie usłyszymy....

Ale na rzecz brylantyny należy wspomniec że jednak ma ten wiejski
chłopak spod Połczyna miękkie i dobre serce. Na przykład bardzo lubi
spółkę nieruchomości RENT. No i rzeczony RENT ma już swoje biuro na
deptaku :)))) a ze wcześniej prezes SCR - Pęchorzewski tam pracował
jako dyrektor biura, to tylko małe miki ... wcześniej powiesił nam
pikne banery na całe kamienice na Jagiellońskiej.. ciekawe czy firma
RENT ROMANOWSKI płaci za wywieszanie baneruf i za biura tak samo jak
wszyscy ???? Przeglądaj więcej postów



Temat: Drogi pacjencie, nie choruj w Łomży
rak zlosliwy
PRZYCZYNA WIEKSZOSCI CHOROB PALACY MINISTER ZDROWIA RELIGA CHORY NA RAKA=CHORA
SYTUACJA ciekawy komentarz ministra zdrowia Religi:"podczas rocznego strajku
lekarzy w Izraelu...śmertelnosc spadła:) („Fakty” Tvn godz.19.00 29 05 2007r.)
wiekszosc chorob to przyczyna chronicznego jedzenia miesa,palenia paierosów,
alkoholu, niewlasciwego trybu zycia-symbolem jest minsister zdrowia Religa-
nalogowy palacz ktory zamiast przestac palic ratunku szuka w przeszczepach
serca,nawet swinskiego czlowiekowi:(

wegetarianizm-bez miesa bez wszytskich chorob:serca,raka,cukrzycy itp.czlowiek
to nie magazyn czesci z których mozna wymieniac zużyte serca, watroby , pluca
itp.niestety

ZAKAZ PALENIA ZACZĄĆ OD „MINISTRA ZDROWIA”

LEKARZU LECZ SIĘ SAM

LEKARZE, APTEKARZE, KONCERNY MEDYCZNE ZAMIAST LECZYĆ WPĘDZAJĄ DLA ZYSKU W
CHOROBY,KOSZTOWNE TERAPIE, LEKI, BADANIA. LECZAC JEDNA CHOROBĘ WPEDZAJĄ W
JESZCZE GORSZE. SYMBOLEM JEST OBECNY MINISTER ZDROWIA Z PIS RELIGA- NALOGOWY
PALACZ PAPIEROSÓW - ZAMIAST PRZESTAC PALIC OFERUJE PRZESZCZEP SERCA. PONIEWAŻ
SERCA LUDZKIE SĄ TRUDNE W PRZESZCZEPACH, EKSPERYMENTOWANO Z SERCAMI ŚWIŃ.

LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ CHOROBOM ZAMIAST BEZSKUTECZNIE ŁAGODZIC SKUTKI !

W CHINACH LEKARZ DOSTAJE PIENIADZE TAK DLUGO,JAK LUDZIE KTÓRYMI SIĘ OPIEKUJE SA
ZDROWI,JAK ZACHORUJA PRZESTAJE MU SIĘ PŁACIC,BO JEST NIEKOMPETENTNY,A LEKARZY
CESARZA NAWET W TAKIM PRZYPADKU ZABIJANO!

LEKARZOM NIE ZALEZY NA TYM BY JAK NAJSZYBCIEJ I NAJTANIEJ POMÓC, BĘDĄ KRĘCIĆ I
PRZEWLEKAĆ CHOROBE, BY WYCISNAĆ Z FRAJERÓW JAK NAJWIĘĆEJ PIENIĘDZY.

ZA KILKA LAT Z DZISIEJSZEJ „MEDYCYNY” BĘDZIEMY SIĘ SMIALI TAK JAK Z
ŚREDNIOWIECZNEGO SPUSZCZANIA KRWI, PIJAWEK CZY PICIA GORĄCEJ RTĘCI.

GDYBY NIE MIĘSO,PAPIEROSY,ALKOHOL LEKARZE STRACILIBY ZYSKI Z
WIECZNIE CHORYCH PACJENTÓW.

WEGETARIANIZM:PORZUCENIE MIĘSA,PAPIEROSOW,ALKOHOLU=NAJZDROWSZE ŻYCIE!MIĘSO TO
WSZYSTKIE CHOROBY,NAJLEPIEJ NIE CHOROWAĆ=LEPIEJ ZYĆ ZDROWO I NIE
CHOROWAĆ,ZAPOBIEGAĆ NIŻ BEZSKUTECZNIE SIĘ LECZYĆ=CZY TO NIE ZNAK BY PRZESTAĆ
JEŚĆ MIĘSO?

LEONARDO DA VINCI-WEGETARIANIN "WYRZEKŁEM SIĘ MIĘSA-PRZYJDZIE CZAS,I LUDZIE
BĘDĄ PATRZEĆ NA MORDERCĘ ZWIERZĄT TAK JAK NA MORDERCĘ LUDZI."

NIE MOŻNA BYĆ ZDROWYM PSYCHICZNIE ZABIJAJAC CODZIENNIE O OGLADAJAC ZWŁOKI NA
TALERZU

wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=371853
Zbigniew Religa: nadal będę palił 2007-06-09 02:28

wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UG9sZWNhbXk=,wid,8925454,wiadomosc.html
96% chorych na raka płuca to palacze PAP 15:12 Wtorek, 12 czerwca 2007

W Polsce pali 12 mln ludzi(fot. JupiterImages/EAST NEWS)

96% przypadków zachorowań na raka płuc występuje u palaczy. To rodzaj nowotworu
bardzo trudny do wykrycia we wczesnym stadium, dlatego tak ważna jest
profilaktyka, czyli niepalenie - podkreślają lekarze.

W Polsce pali 12 mln ludzi, na raka płuc choruje 24 tys. osób. Palenie jest
najpoważniejszym, ale nie jedynym czynnikiem ryzyka. Zachorowaniu sprzyjają
także czynniki genetyczne, praca przy azbeście - prawdopodobieństwo
zachorowania na raka płuc przez palacza wykonującego taką pracę jest 120 razy
większe, a także m.in. kontakt z metalami ciężkimi, promieniami jonizującymi
czy wyziewami ze starych silników diesla.

Prawie wszyscy chorujący na raka płuca to namiętni palacze. Dlatego mam żal do
ministra zdrowia Zbigniewa Religi, że mówiąc publicznie o swojej chorobie
zaznaczył, że jej związek z paleniem jest wątpliwy. Taka wypowiedź wywołuje
dużą szkodę społeczną - powiedział kierownik Katedry i Kliniki Chorób Płuc i
Gruźlicy Śląskiej Akademii Medycznej prof. Jerzy Kozielski.

Osoby, u których rak płuca zostanie wykryty w pierwszym lub drugim stadium,
mają 60-70% szans na przeżycie pięciu lat co w onkologii traktowane jest jako
wyleczenie. Aż w 80% przypadków choroba jest wykrywana jednak dopiero w trzecim
lub ostatnim - czwartym stadium.

Mimo, że w Polsce dostępne są nowoczesne metody leczenia, chory zdiagnozowany
na tym etapie choroby ma szansę przeżycia jeszcze zaledwie 4-5 miesięcy. Z
reguły na tym etapie jest już za późno na operację usunięcia nowotworu.

Sytuację utrudnia fakt, że nie ma prostych i łatwo dostępnych badań
profilaktycznych, które pozwalałyby wykryć chorobę we wczesnym stadium jak w
przypadku raka piersi, gdzie lekarze mają do dyspozycji mammografię i USG. Jak
podkreśla prof. Kozielski, zdjęcia rentgenowskie nie są pewną metodą
pozwalającą wykryć raka płuc we wczesnym stadium. Lekarze wiążą tu nadzieje z
tomografią komputerową niskiej dawki.

Ponadto choroba w początkowym stadium praktycznie nie daje objawów, tym
bardziej, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu. Jeśli jednak z wilgotnego
staje się on suchy i męczący to jest już powód do niepokoju. Chory skarży się
też na duszności, stany zapalne, zmęczenie, występuje też u niego utrata wagi.

Ponieważ chorobę trudno wykryć, dlatego tak ważna jest profilaktyka, czyli
niepalenie. Po pięciu latach od odstawienia papierosów ryzyko choroby zmniejsza
się o połowę, po 30 latach osoba niegdyś paląca ma takie same szanse na
zachorowanie jak ktoś, kto nigdy nie palił - podkreślił prof. Kozielski. (zel)

Przeglądaj więcej postów



Temat: Polscy azbesciarze z WTC umierają.
Faktycznie, artykul zniknal, ale na szczescie przegladarka pamieta. Oto calosc:

Wszyscy wdychali śmierć
Marcin Fabjański
Śmierć dopadła polskich robotników, którzy cztery lata temu przebijali się przez gruzy World Trade Center w Nowym Jorku – nie żyje ich już 19. Niektórzy wracają umierać do Polski.

Józef Pogorzelski za nic nie wypowie słowa „śmierć”. Powie „to najgorsze” albo „to, co się może stać”. O tym, jak śmierć powoli zadomawia się w jego ciele, mówi za to bez oporów: – Najpierw był rak złośliwy tarczycy. Potem przyszły: zapalenie trzustki, zniszczony woreczek żółciowy, astma, nagła otyłość (przytył 20 kilogramów w pół roku), zmniejszony o połowę otwór tchawicy, azbestoza. Józef sześć razy był w szpitalu, przeszedł dwie operacje w ciągu roku, zaraz czeka go trzecia. Ofiary śmiertelnego powietrza ze „strefy zero” czasem umierają nagle – idą ulicą, doznają napadu wyczerpania, a ich płuca się zapadają.
20 września 2001 roku – dziewięć dni po ataku terrorystów na Nowy Jork – Pogorzelski ruszył w brygadzie azbestowców oczyszczać budynek Verizonu z trującego różowoszarego pyłu po World Trade Center. Pył przenikał przez ściany, szyby, metal. Gdy potem Józef tygodniami czyścił wozy strażackie, pył wychodził do niego z tapicerki, elektryki, chromowych zegarów. Był wszędzie. 19 sierpnia 2005 roku Pogorzelski pochował kolegę z brygady. Teraz się boi. Różowy pył wciąż budzi go ze snu w środku nocy. Śni mu się nawet jego mdły zapach.

Tylko sprzątali

Budynek firmy telefonicznej Verizon przyjął potężną falę uderzeniową odłamków z World Trade Center, ale się nie zawalił. Silnik z samolotu terrorystów wyrąbał w nim dziurę przez kilkanaście pięter, zatrzymał się dopiero w piwnicach, zostawił po sobie gruzy. Budynek osmoliły płomienie z WTC, zaatakował gęsty pył. Polscy robotnicy azbestowi mieli go posprzątać. Nie narzekali. Nie narzekasz na pracę za 23 dolary 15 centów na godzinę bez ograniczeń, za którą nazywają cię w gazetach bohaterem. Czyścili. Wszystko po kolei: sprzęt biurowy, podłogi, dywany. I tak mieli lepiej niż ci Polacy, którzy odgruzowywali zawaloną stację podmiejskiej kolejki PATH. W Verizonie nie było trupów. Na stacji trafiały się urwane ręce i głowy. Polacy stanowili tam 80 procent zespołu do usuwania azbestu.
Specjalista azbestowy Piotr Matuszewski wszedł do „strefy zero” 12 września, wyszedł z niej pół roku później: – Zgliszcza paliły się przez wiele dni śmierdzącym dymem, wszędzie wisiała gęsta mgła z pyłu.
W pyle, o którym opowiada, zmieszało się wszystko: zwęglony metal, cement, plastik z komputerów, ludzkie ciała. Budynek Verizonu mógł się zawalić. Wycie syreny oznaczało ewakuację. Zbieganie w pełnym ekwipunku azbestowca z 30. piętra. Potem wchodzenie. Po parę razy dziennie. Na początku Polacy słuchali syreny. Po paru dniach przestali zwracać na nią uwagę. Dym gryzł nawet przez maskę, czekali, aż ustąpi, nie chciał. Masek zdejmować nie powinni – tylko jak w masce zapalić papierosa?
Maskę ściągać musieli za to zaraz po wyjściu z budynku. Na zewnątrz inspektorzy agencji rządowych zabraniali ich nosić – azbestowcy mogli wystraszyć wolontariuszy, którzy grzebali w kupie gruzu po wieżowcach w nic niewartych papierowych maseczkach.
Józefa Pogorzelskiego zaczęło zatykać od pyłu i piec w gardle już parę dni po tym, jak wkroczył na tę kupę gruzu. Koledzy doradzali: idź do lekarza. Nie chciał. – Nie przejmowałem się. To normalne, że coś ci dolega, jak pracujesz 12–14 godzin dziennie, bez przerwy na weekendy – mówi.
Pół roku później nie mógł już oszukiwać nawet siebie. Oddychał coraz ciężej. Zgłosił się do szpitala Mount Sinai.

Zjeść cegłę z azbestu

Po ataku na WTC polscy azbestowcy miesiącami pracują, śpią i znowu pracują. Nie widzą miasta podzielonego żółtą policyjną taśmą na strefę otwartą i zakazaną. Nie słyszą też braw tłumu gapiów na widok wozów strażackich i zbiorowego jęku przerażenia, gdy po raz pierwszy pod „strefę zero” podjeżdżają ciężarówki chłodnie i od razu staje się jasne – jadą po ludzkie szczątki. Nie widzą głosicieli ewangelii, którzy większą niż zwykle armią krążą po peronach metra, zwiastując apokalipsę i nawołując do żalu za grzechy.
W pięć dni ratownicy usuwają rękoma 10 tysięcy z 450 tysięcy ton gruzu. Ciężkiego sprzętu nie można wprowadzić – pod gruzami wciąż mogą być ludzie. Ciężarówki wywożą gruz na barki, a te na jedno z największych na świecie wysypisk śmieci – Fresh Kills na Staten Island. Tam czekają agenci FBI. W gruzie znajdują biżuterię, ubrania, rzeczy osobiste, części komputerów. Szukają czego innego – dwóch czarnych skrzynek z samobójczych samolotów. Z okien Verizonu polscy azbestowcy widzą, jak ratownicy na kupie gruzu po WTC co jakiś czas podają sobie z rąk do rąk pomarańczowy worek na ciało. Jednak rzadko włożą do niego coś więcej niż strzęp człowieka.
Zapracowani ratownicy nie czytają gazet. Gdyby czytali, może wystraszyłyby ich doniesienia o zagrożeniu azbestem. Albo uspokoiły słowa rządowych specjalistów, że zagrożenie to wymysł firm usuwających azbest, które chcą zrobić interes na katastrofie.
Paweł Gruchacz, wysoki działacz związku zawodowego azbestowców Local 78: – Burmistrz Giuliani zapewniał wtedy, że badania i próbki Wydziału Ochrony Środowiska nie wykazały żadnego skażenia.
Giulianiemu każdy wtedy wierzył albo chciał wierzyć. Burmistrz sam prawie zginął. Też niewiele spał. Szarą od pyłu limuzyną pędził po Manhattanie, ściskając w dłoniach książkę Winstona Churchilla „Pięć dni w Londynie” o bombardowaniu tego miasta w 1941 roku. – Nie jesteśmy pierwszymi, których napadnięto. Cywilizacje i demokracje były atakowane, ale znalazły odwagę, żeby sobie z tym dać radę – mówił.
Rzeczywistość nie była tak piękna. W obydwu wieżach World Trade Center mogło tkwić nawet tysiąc ton azbestu. Użyto go do budowania niższych pięter (w wieży północnej do 40. pietra, a w południowej do 15.) i zabezpieczania rur. Już we wrześniu 2001 roku jeden ze specjalistów od badania powietrza mówił mi anonimowo: – Na gruzach ludzie nawdychali się tak dużo pyłu, jakby zjedli po kilka azbestowych cegieł. Wynikami badań stężenia azbestu można manipulować i agencje miejskie oraz federalne, które zapewniają, że powietrze jest bezpieczne, właśnie to robią. Nie chcą siać paniki.
Innymi niż azbest wyziewami ze zgliszcz po World Trade Center – gazami pełnymi metali ciężkich i cząsteczkami stopionego cementu oraz szkła, które tańczyły w powietrzu, paliły płuca, żołądek i serce – nikt się wtedy w Nowym Jorku nie przejmował. A to głównie one zaczęły lata później zabijać polskich robotników. Przeglądaj więcej postów



Strona 2 z 2 • Znaleziono 141 postów • 1, 2